niedziela, 2 lutego 2014

Epilog

~3 lata później~

*Oczami Meg*

         Te trzy lata w LA były świetne. Przy nagrywaniu odcinków było wiele zabawy. Poznałam wspaniałych ludzi. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z Arianą. Nagrałam wiele wspaniałych piosenek. Znalazło się nawet kilka piosenek, które wcześniej sama napisałam.
         A co z resztą? Niall poprosił Kate o rękę i się zgodziła. Tak samo stało się z Elounor. Harry jest cały czas z Alex i są bardzo szczęśliwi. Wiem, że chłopak ma zamiar ją poprosić o rękę. Pół roku temu Zerrie wzięło ślub. Byłam wtedy druhną, a drużbą Zayn'a został Liam. A co u niego? Przez jakieś trzy miesiące spotykał się z Sophie, jednak nic z tego nie wyszło. Chłopak mnie przeprosił w jakieś cztery miesiące temu ponownie do niego wróciłam. Zrobiłam to dlatego, że bardzo go kocham. Przez cały czas nie miałam nikogo innego. Nie potrafiłam o nim zapomnieć.

*Oczami Kate*

         Praca przy nagrywaniu odcinków była bardzo męcząca, ale było warto. Miley jest na prawdę świetną osobą. A chłopaki często nas rozśmieszali swoimi żartami. W dodatku miałam przy sobie Meg, więc się nie nudziłam. Chłopaki kiedy tylko mogli odwiedzali nas. 
         Pamiętam dzień, w którym Niall mi się oświadczył. Był wtedy bardzo zdenerwowany. Dziewczyny kazały mi się ubrać moją najładniejszą sukienkę. Nikt nie wie, że planujemy ślub już na sierpień (przyp. autora jest styczeń). Ciekawe jak wszyscy na to zareagują, ale okaże się to dopiero za jakiś czas.

*Oczami Alex*

         Od trzech lat jestem już z Harry'm. Bardzo go kocham. Dzisiaj ma mnie zabrać na kolację. Trochę się boję tego co ma zamiar mi powiedzieć, ale mam nadzieję, że to coś dobrego. 
         W porównaniu z moją siostrą nie miałam zamiaru rozpoczynać kariery, przynajmniej na razie. Postanowiłam iść na studia, żebym mogła projektować ciuchy. Bardzo to lubię. Mam nadzieję, że mi się uda. 
          Co do reszty to bardzo się cieszę, że wszystkim się układa. Wierzę, że wszyscy będziemy się przyjaźnić już zawsze. Jednak co będzie dalej to okaże się co przyniesie nam przyszłość.

_____________
No i koniec. Szczerze nie wiedziałam co napisać w epilogu.
Dziękuję za 68 komentarzy, 4 026 wyświetleń oraz 8 obserwatorów. 

Zapraszam was na moje dwa pozostałe blogi:

Dziękuję wam za wszystko xx

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 30

~Rano~

         Obudziłam się rano. Popatrzyłam na zegarek i była dopiero 10. Postanowiłam iść się ubrać oraz umyć.. Wstałam z pufy, na której nawet nie wiem kiedy usnęłam i poszłam do sypialni. Weszłam do środka i wybrałam ubrania na dzisiaj. W łazience zdjęłam z siebie wczorajsze rzeczy i weszłam do prysznica. Odkręciłam strumień ciepłej wody i zaczęłam się myć. Wyszłam spod prysznica i się wytarłam. Założyłam na siebie różowe spodenki, czarną bluzkę na ramiączkach z napisem "pink", a pod kolor spodenek baleriny. Zrobiłam kreski nad oczami, rzęsy pomalowałam tuszem. Wzięłam jeszcze dwie bransoletki: czarną i różową. Gotowa poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Zrobiłam najzwyklejsze kanapki, bo nie miałam ochoty nic innego robić. Zjadłam dwie i nie miałam ochoty na więcej.
         Postanowiłam już pójść wszystkich obudzić, bo nie chce mi się samej siedzieć. Weszłam do salonu i włączyłam telewizor. Przełączyłam na jakiś kanał z muzyką gdzie leciało The Wanted. Haha. To teraz ich obudzimy. Pod głosiłam nie na full, ale tak, żeby się przestraszyli. Wszyscy się obudzili i spadli z kanap. Hahaha. O matko. Dobrze im tak. Skoro nie śpią to ściszyłam.
K: Meg!
M: Też Cię kocham.
K: Jeszcze Ci się dostanie zobaczysz.
M: Tak, tak jak zawsze. Jak chcesz się drzeć to później, bo śniadanie jest gotowe. 
N: Śniadanie!
         Niall od razu pobiegł do kuchni, a reszta poszła za nim. Ja postanowiłam iść się spakować do końca. Weszłam do sypialni i zaczęłam chować ubrania do walizki. Z łazienki zabrałam moją kosmetyczkę i kilka bransoletek i naszyjników, które tam leżały. Zapięłam walizkę i postawiłam przy drzwiach. Do torby podręcznej schowałam mojego laptopa i kilka innych rzeczy. 
         Wyszłam z pokoju i poszłam do reszty do kuchni. Wszyscy siedzieli przy stole i jedli. Usiadłam na jedynym wolnym miejscu i myślałam jak reszcie powiedzieć, że wyjeżdżam. Ehh. Będę za tymi idiotami tęsknić. W dodatku Kate ma też taki problem. Czemu to wszystko jest takie do dupy? 
H: Meg co jest? Siedzisz i się nie odzywasz.
M: Nic mi nie jest.
Lo: My widzimy. 
M: Ehh. Dobra powiem wam. Wyjeżdżam.
Li: To przeze mnie. Prawda?
M: Nawet tak nie myśl. Po prostu mam szansę zagrania w serialu i muszę wyjechać.
H: Na ile wyjeżdżasz?
M: Nie wiem. Dostałam główną rolę, więc na pewno więcej niż pół roku.
N: Dobrze, że Kate z nami zostaje - popatrzyłam się na dziewczynę, która spuściła wzrok. Czyli nic im jeszcze nie powiedziała. Jestem ciekawa co wybierze - prawda kochanie?
K: Nie. 
N: Ale jak to? 
K: Ja też dostałam rolę. I będę musiała wyjechać tak samo jak Meg. Tylko, że ja mam jeszcze dwa tygodnie. 
N: Kiedy miałaś nam zamiar to powiedzieć?!
K: Nie wiem. Ale wiem też, że wy teraz będziecie mieć trasę to i tak nie będziesz miał czasu. 
M: Dobra nie kłóćcie się. Niall dobrze wiesz, że Kate jest aktorką, więc się nie dziw, że chce spełnić marzenie. A ty jako jej chłopak powinieneś ją wspierać, a nie krzyczeć na nią. 
N: Przepraszam.
M: Alex.
A: Hmm?
M: Chcesz mi coś powiedzieć?
A: Nie, a co?
M: Widzę. Jak nie chcesz to nie mów, ale ja i tak wiem. 
         Wszyscy wrócili do jedzenia i rozmów. Strasznie dużo się zmieniło u nas w ciągu ostatnich 10 miesięcy. Kate jest z Niall'em, ja byłam z Liam'em, moja siostra wreszcie znalazła chłopaka. I to w dodatku Harry'ego. Zauważyłam wczoraj jak się cały czas przytulają, a dzisiaj trzymali ręce pod stołem. To takie słooodkie, że się wstydzą. Ciekawe jak teraz będzie. Ja i Kate w Ameryce, Alex tutaj, a chłopaki w trasie. Popatrzyłam na zegarek i okazało się, że jest już 13. Przydałoby się jeszcze pojechać pożegnać z wujkiem i Ed'em, bo jest w Londynie. Wstałam od stołu i zabrałam moje kluczyki do samochodu.
A: Ty gdzie jedziesz?
M: Jadę się pożegnać z wujkiem i Ed'em. Za jakąś godzinę będę.
Z: Jak to pożegnać?
M: Dzisiaj mam samolot.
Li: Mogłaś nam wcześniej powiedzieć.
M: No to masz problem.
         Wyszłam z apartamentu i podeszłam do windy. Zjechałam na dół i podeszłam do mojego samochodu. Najpierw pojechałam do wujka, a potem Ed'a. Okazało się, że za dwa tygodnie przyjeżdża do LA. Więc nie będzie tak źle. Po drodze wstąpiłam do sklepu, gdzie kupiłam trzy paczki żelek, wodę i kilka innych rzeczy na drogę. Wróciłam do mieszkania, gdzie wszyscy siedzieli w salonie. Ja poszłam do sypialni po walizki. Popatrzyłam na zegarek, który pokazywał już 14.15. Czyli czas się zbierać. Wyniosłam wszystko na korytarz i poszłam do reszty. 
Lo: Czyli na prawdę wyjeżdżasz.
M: Tak Lou. 
Lo: O której masz samolot?
M: Wpół do 16, więc zaraz będę musiała jechać. 
Lo: Przyjechaliśmy vanem, więc wszyscy razem pojedziemy na lotnisko. 
M: Jak chcecie. Chodźcie już.
         Zeszliśmy wszyscy na dół i poczekaliśmy aż Lou podjedzie vanem. Wsiedliśmy do samochodu i w ciszy pojechaliśmy na Heathrow. Po 50 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z samochodu i wyjęliśmy moje walizki. Do odlotu miałam jeszcze 25 minut. Nie wierzę, że nie wiadomo kiedy ich teraz zobaczę. Kiedy się pożegnałam z wszystkimi miałam tylko 10 minut do odlotu. Pomachałam jeszcze wszystkim i przeszłam przez odprawę. Odwróciłam się i widziałam, że każdy stał i patrzył w moją stronę. Ruszyłam przed siebie. Czyli czas zacząć chodź w części nowe życie.
______________
No i jest ostatni rozdział. Jutro prawdopodobnie napisze epilog i koniec. Szkoda mi się rozstawać z wami, ale mam jeszcze dwa inne blogi i teraz nimi się chcę zająć. Do zobaczenia xx

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 29

*Oczami Kate*

         Obudziłam się wtulona w Niall'a. Popatrzyłam się na zegarek, który pokazywał, że jest już 9. Nie wiem teraz co będzie z Meg i Liam'em. Na pewno on nie odpuści. Jednak znam moją przyjaciółkę i zrobi wszystko, żeby od niego uciec. Najpewniej wyjedzie gdzieś z Wielkiej Brytanii. Obstawiam Stany Zjednoczone lub Australię.
         Postanowiłam już wstawać. Z garderoby zabrałam ubrania i poszłam wziąć prysznic. Wysuszyłam włosy i związałam w koka. Założyłam na siebie granatową koszulę i tego samego koloru baleriny, białe spodenki oraz złote kolczyki krzyże. Gotowa zeszłam na dół i poszłam do kuchni. Eh. Zawsze Meg robiła śniadania. Nie ma jej kilku godzin, a już tęsknię za Nią.
         Właśnie muszę dowiedzieć się gdzie jest. Wróciłam się do mojej sypialni skąd wzięłam telefon. Nie mogłam się nie uśmiechnąć kiedy Horanek tak słoodko spał. Po prostu musiałam mu zrobić zdjęcie. Od razu ustawiłam je na tapetę w telefonie. Przyglądałam się mu kiedy poczułam, ze ktoś składa pocałunki na mojej szyi.
N: Cześć kochanie - odwróciłam się do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję.
K: No hej.
N: Wyspałaś się? 
K: Z tobą zawsze.
N: Ale wiesz, że mi się zdjęć nie robi?
K: No, ale patrz jak słooodko wyszedłeś - pokazałam mu tapetę.
N: Niech Ci będzie.
K: Idź się ubierz, a ja muszę zadzwonić do Meg.
N: Nie ma jej w domu?
K: Później Ci powiem.
N: Okej.
         Blondyn mnie pocałował i poszedł do siebie. Usiadłam na moim łóżku. Wzięłam głęboki wdech i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki. Odebrała od razu.
- Meg gdzie jesteś?
- Nie mogę Ci powiedzieć. Ale nie martw się nadal w Londynie.
- Ale wrócisz do domu?
- Wiesz, że nie. Mam zamiar gdzieś wyjechać. Powiedziałam już o tym mamie.
- Nadal uciekasz przed problemami.
- A co mam zrobić? Hmm? Najważniejsza osoba w moim życiu ponownie mnie zraniła. 
- Dobra. Niech Ci będzie. Ale powiesz mi gdzie masz zamiar lecieć, bo będę się chciała z Tobą pożegnać.
- Myślałam nad Los Angeles. Wiesz chłopaki tam są to się u nich zatrzymam jak by co.
- Yhym.
- Kate muszę na razie kończyć. Wieczorem do Ciebie zadzwonię. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
         Kiedy dziewczyna się rozłączyła schowałam telefon do kieszeni. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół do kuchni. Co najdziwniejsze wszyscy już tam byli. A była zaledwie 9.30. Każdy się na mnie popatrzył jak weszłam. Dobra. Zaczyna się robić dziwnie.
Li: Kate proszę powiedz, że wiesz gdzie jest Meg.
K: Wiem tyle, że jest w Londynie. Ale jeszcze dzisiaj lub jutro ma zamiar stąd zniknąć.
Li: Ale dlaczego?
K: I ty się jeszcze pytasz? Zdradziłeś ją wczoraj idioto. Wiem, że teraz nie wybaczy Ci tak łatwo.
Li: Ale ja byłem pijany!
K: Nie obchodzi mnie to. I nie tłumacz się mi tylko jej. A teraz wybacz, ale chcę coś zjeść.
         On serio myśli, że nie widać, że ją kocha? Przecież każdy to wie. Tylko ja też znam Meg i wiem, że ona tego nie wytrzymuje. Najpierw Jake ją zdradził, teraz Liam. To dla niej za dużo. Może udaje silną, ale taka nie jest.

*Oczami Meg*

         Skończyłam rozmawiać z moją przyjaciółkę i zmęczona opadłam na łóżko. Mam dość tego. Najpierw Jake teraz Liam. Ehh. Nie wiem co mam teraz zrobić. Kocham Liam'a i chcę z nim być, ale równocześnie go nienawidzę i chcę wyjechać. Moje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu. Kto znowu?
- Halo.
- Dzień dobry. Z tej strony  Dan Schneider. Czy dodzwoniłem się do Megan Smith?
- Tak to ja.
- Chciałbym zaproponować pani główną rolę w nowym serialu Nickelodeon.ro
- A kogo miałabym w nim grać?
- Początkującą piosenkarkę, która dostaje się do liceum Hollywood Arts.
- Hmm. Czemu nie. Mogę spróbować. 
- Dobrze. To prosiłbym, żeby pojawiła się pani za dwa dni w Los Angeles. Tam wszystko obgadamy. A adres wyślę na e-mailem.
- Dobrze. Dziękuję.
- Do widzenia.
         I się rozłączył. Wow. Główna rola. Teraz już wiem, że będę musiała wyjechać. Nie tylko ze względu na Liam'a, ale też to, że dostałam rolę. Może zaproszę dzisiaj wszystkich tutaj, bo i tak jutro stąd wylatuję. Właśnie. Muszę zarezerwować bilet. Znalazłam wolny na 15.30. Zarezerwowałam go.
         Wstałam z łóżka i zabrałam moją torbę, do której włożyłam portfel, telefon i kilka innych rzeczy. Postanowiłam pójść do sklepu i kupić na dzisiaj jakieś jedzenie. Tak zaproszę wszystkich tutaj. Założyłam na nogi moje balerinki. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i poprawiłam moją koszulę oraz spodenki. Włosy zostawiłam rozpuszczone i wyszłam z apartamentu. Podeszłam do windy i musiałam poczekać aż przyjedzie. Wreszcie weszłam do środka i nacisnęłam przycisk parteru. Postanowiłam teraz zadzwonić do Kate.
- Hej.
- I jak? Przemyślałaś wszystko?
- Tak. Lecę do Los Angeles.
- Czyli nie zostajesz z nami.
- Kate dostałam rolę w nowym serialu na Nickelodeon.
- Na prawdę?
- Tak. Ale jutro już lecę. Więc chcę, żebyście WSZYSCY przyszli dzisiaj do mnie.
- A gdzie mieszkasz?
- Pamiętasz apartament mojej mamy w centrum.
- Jak mogłam o nim zapomnieć. Kurde. 
- Nie przejmuj się.
- To kiedy mamy przyjechać?
- Za jakieś pół godziny. Weźcie coś słodkiego z domu. Idę na zakupy, ale i tak dla Niall'a zabraknie.
- Okej. Coś jeszcze?
- Taaak. Jakieś ciekawe filmy.
- Dobrze słońce. Do zobaczenia.
- Pa. 
         Rozłączyłam się i telefon schowałam z powrotem do torebki. Winda zatrzymała się na parterze i wyszłam z niej. Przywitałam się z portierem i wyszłam przed budynek. Postanowiłam iść do Tesco znajdującego się w pobliżu. Weszłam do środka po drodze zabierając koszyk.
         Ruszyłam w stronę półek ze słodyczami. Zabrałam stamtąd kilkanaście opakowań żelek, jakieś ciastka, pięć popcornów do przygotowania w mikrofali, czekolady. Podeszłam jeszcze po jakieś napoje i ruszyłam w stronę kas. Nie było całe szczęście kolejek, więc szybko zapłaciłam i wyszłam ze sklepu.
         Od razu ruszyłam w stronę mieszkania. Dochodząc do budynku zauważyłam dziewięć osób czekających na kogoś. A tym kimś byłam ja. Pierwszą osobą, która mnie zauważyła był Harry. Od razu do mnie pomachał. Od razu każdy się odwrócił w tym On. Kiedy na Niego patrzyłam przypominała mi się wczorajsza noc. Postanowiłam patrzeć się na wszystkich tylko nie na niego.
H: Cześć wariatko.
M: Hej.
Lo: Wracasz do domu. Prawda?
M: Niestety nie Lou.
Lo: Ale dlaczego? I kto nam będzie teraz gotował?
M: Może się sami nauczcie? Hmm?
Lo: Nie miła jesteś.
A: Przecież ona zawsze taka jest.
M: Tak samo jak ty czarownico.
A: Najpierw popatrz na siebie, a potem na mnie.
M: Nie chce mi się kłócić. To co wchodzimy?
H: Jasne!
         Weszliśmy wszyscy do środka i skierowaliśmy się do windy. Była na parterze, więc wszyscy wsiedliśmy. Na górze podeszliśmy do drzwi, które otworzyłam kluczem. Przepuściłam wszystkich w drzwiach i poprosiłam, żeby poszli do salonu. Ja sama razem z Kate, która postanowiła mi pomóc, poszłam do kuchni. Zaczęłyśmy wszystko rozsypywać do misek. Dziewczyna wreszcie postanowiła przerwać ciszę.
K: Czyli na prawdę wyjeżdżasz?
M: Tak Kate. To dla mnie wielka szansa. Nie chcę jej stracić. 
K: Rozumiem Cię. Sama mam teraz podobny problem. Mi też zaproponowano rolę w serialu.
M: I gdzie byś musiała lecieć?
K: Też Los Angeles.
M: I co zrobisz?
K: Nie wiem. To jest bardzo duża szansa dla mnie, w dodatku chłopaki zaczynają za nie długo trasę.
M: Kate wiesz, że ci nie pomogę. Sama musisz wybrać.
K: Tak, tak wiem. Idziemy do reszty?
M: Tak. Daj mi miski, a ty weź picie.
K: Okej.
         Zaniosłyśmy wszystko do salonu. Kate usiadła u Niall'a na kolanach, a ja poszłam do pokoju po pufę. Zaczęliśmy wszyscy oglądać filmy.
_____________________
I jest kolejny rozdział :) Miał być to ostatni, ale jak zaczęłam pisać to był strasznie długi i podzieliłam go na dwa c; To do następnego i proszę komentujcie xx

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 28

         Kiedy wszyscy już wyszli poszłam do kuchni. Wszystkie brudne naczynia i sztućce włożyłam do zmywarki i ją włączyłam. Do mikrofali włożyłam popcorn. W tym czasie z szafki wyjęłam kilka misek, gdzie od razu znalazły się żelki, chipsy. Kiedy popcorn był gotowy wyjęłam go i wsypałam do największej miski. Wyjęłam jeszcze paluszki i napoje. Wszystko to zaniosłam na górę i rozpoczęłam oglądanie filmów.

~4 godziny później~

         Kiedy skończyłam oglądać drugi film usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Postanowiłam iść zobaczyć kto. Wyszłam po cichu z pokoju i skierowałam się w stronę schodów. Zeszłam zaledwie kilka schodów, ale to co zobaczyłam złamało mi serce. Liam całował się z jakąś dziewczyną. Nie chciałam już na to patrzeć, więc szybko pobiegłam do pokoju.
         Ale dlaczego? Przecież obiecywał, że nigdy tego nie zrobi. Nie mam zamiaru z nim tutaj przebywać. Może to i głupie z mojej strony, ale znowu uciekam. Tylko tak uwolnię się od niego.
         Poszłam do garderoby gdzie wyjęłam moje dwie największe walizki. Zaczęłam do nich chować wszystkie moje ciuchy i buty. Kiedy były już zapakowane zabrałam je do pokoju. Do torby podręcznej schowałam mój laptop, telefon, portfel. Poszłam jeszcze do studia nagraniowego skąd zabrałam wszystkie teksty piosenek oraz moją gitarę. Nie wiedziałam gdzie mam się udać, ale przypomniałam sobie o apartamencie mamy w centrum Londynu. Postanowiłam do niej zadzwonić.
- Hej mamo.
- Cześć córeczko. Coś się stało, że teraz dzwonisz?
- Mam pytanie. Nadal masz ten apartament w centrum.
- Tak. A dlaczego pytasz?
- Mogłabym się tam zatrzymać na jakieś dwa dni?
- Oczywiście. Ale co się stało.
- Mamo. On, Liam całował się z jakąś dziewczyną i to tutaj w domu.
- Powinnaś z nim porozmawiać.
- Ale nie chcę! Za bardzo to boli. Obiecywał mi, że nie zdradzi mnie, a jednak to zrobił.
- Jak chcesz. Ja bym zrobiła co innego. 
- Wiem. Ale obiecaj mi, że nikomu nie powiesz gdzie się znajduję. Nie chcę słuchać jak im przykro i tak dalej.
- Obiecuję. A co masz dalej zamiar zrobić?
- Prawdopodobnie polecę do Ameryki i będę rozwijać karierę.
- Jak chcesz. Pamiętaj, że Cię kocham i zawsze będę po twojej stronie.
- Ja Ciebie też i dziękuję. Mamo będę kończyć. Pa.
- Pa skarbie.
         Rozłączyłam się i zaczęłam płakać. To tak boli. Dobrze, że chociaż mama zawsze będzie przy mnie. Kate stwierdzi, że uciekam przed wszystkim. Jednak najbardziej martwi mnie co o mnie powie Alex. Może często się kłócimy, ale nie chcę, żeby mnie znienawidziła. Teraz nie czas na takie rozmyślania, bo muszę się pośpieszyć zanim wszyscy wrócą.
         Wzięłam moje walizki oraz torbę i zaczęłam schodzić na dół. Zauważyłam, że nie ma ich na dole, ale od razu usłyszałam dźwięki dochodzące z góry. Czyli pewnie przenieśli się do jego sypialni. Dupek. Wyszłam z domu zabierając klucze i zamykając drzwi. Poszłam do garażu, skąd wyjechałam moim samochodem. Zapakowałam walizki do bagażnika, a torbę rzuciłam na siedzenie obok mnie. Odpaliłam samochód i podjechałam do bramy, którą otworzyłam pilotem. Wyjechałam na drogę i kiedy zamykałam zauważyłam, że zbliżają się dwie taksówki, które zaczęły zwalniać. Czyli już wracają. Szybko wsiadłam do samochodu i odjechałam w stronę centrum.
         Po 20 minutach byłam już przed wieżowcem. Wyjęłam walizki i zabrałam torbę. Ruszyłam w stronę drzwi do budynku. Otworzył mi portier, któremu podziękowałam. Z moimi rzeczami ruszyłam w stronę windy. Całe szczęście znajdowała się na parterze. Wsiadłam do środka i wcisnęłam guzik ostatniego piętra. Wysiadłam z windy i podeszłam do drzwi apartamentu. Otworzyłam je kluczem i weszłam. Walizki zostawiłam przy drzwiach, a sama ruszyłam do sypialni, gdzie od razu położyłam się spać.

*Oczami Kate*

         Wszyscy się świetnie bawili. Jednak było już 30 minut po północy i postanowiliśmy wracać. Szybko z Niall'em znaleźliśmy wszystkich oprócz Liam'a, jednak jego widziała wychodzącego około godzinę temu. Pewnie jest już w domu. Zabraliśmy wszystkich na zewnątrz. Zadzwoniłam po dwie taksówki. Podałam jednemu i drugiemu kierowcy adres i czekałam aż będziemy na miejscu. Kiedy dojeżdżaliśmy do domu zauważyłam, że Meg zamyka bramę i ucieka szybko do samochodu. Po chwili odjechała. Nie będzie za ciekawie rano. 
         Wysiedliśmy wszyscy z taksówek, po wcześniejszym zapłaceniu. Każdy z nas ruszył w stronę drzwi, mi jednak nie dawała spokoju Megan. Co się stało jak nas nie było. Otworzyłam drzwi kluczem i każdy zaczął wchodzić do środka. Kiedy wchodziłam po schodach usłyszałam dźwięki z góry. Chyba już wiem czemu dziewczyna uciekła. Ale Liam jutro dostanie. Wiem, że Smith nie wybaczy mu już tego. Nie miałam już nawet zamiaru iść go teraz opieprzyć, bo po co. Rano będzie bardzo ciekawie jak wszyscy się dowiedzą.
___________
Nie zabijajcie mnie. Po prostu taki był plan. Teraz już wiem, że został rozdział i epilog do końca. Zobaczycie co dalej :) Więc do następnego xx

piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 27

         Po 10 minutach byliśmy przed szkołą. Podziękowaliśmy Paul'owi za podwiezienie i obiecał nam, że przyjedzie po nas za trzy godziny. Całą grupą udaliśmy się w stronę szkoły. Od razu skierowaliśmy się w stronę sali gimnastycznej. Kiedy wszystko się skończyło wyszliśmy na korytarz. 
         Właśnie teraz uświadomiłam sobie, że to koniec nauki w tej szkole. Sama jeszcze nawet nie wiem gdzie chcę iść dalej. Wydaje mi się jednak, że nie pójdę na żadne studia tylko zacznę rozwijać swoją karierę jeśli dostanę taką możliwość. Wiem, że spokojnie jako piosenkarka mogę się rozwijać, bo mój tato ma wytwórnię płytową, ale bardzo bym chciała wystąpić w jakimś filmie lub serialu. 
         Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki.
K: Meg wszystko dobrze? 
M: Tak, tylko się zawiesiłam.
K: Aha. Chodź już, bo Paul przyjechał i wszyscy tylko na nas czekają.
M: To idziemy.
         Boję się teraz, że nasza przyjaźń się zakończy. Że nie będziemy mieć nawet czasu ze sobą porozmawiać. Zaczniemy się od siebie oddalać, a wreszcie mieć siebie gdzieś. Oby tak się nie stało, bo nie wiem co bym zrobiła, gdyby zabrakło mojej kochanej debilki przy mnie. 
H: Skoro zakończenie już za nami to co wy na to, żeby wyjść na imprezę - wszyscy z chęcią przystali na propozycję loczka, jednak ja nie miałam dzisiaj na to ochoty.
M: Jak chcecie to idźcie, ale ja zostaję w domu.
Li: Kochanie zostać z Tobą?
M: Jasne, że nie. Idź i się baw. Ja obejrzę kilka filmów i pójdę spać.
Li: Dobrze jak chcesz.
         Kiedy dojechaliśmy do domu ponownie pożegnaliśmy się z Paul'em, który życzył reszcie dobrej zabawy. Weszliśmy do środka i wszyscy usiedli na kanapie. Jak zwykle. Lenie. Ja poszłam na górę, żeby przebrać się w coś wygodniejszego niż sukienka. Wyjęłam z szafy białą bluzkę z czarnym długim rękawem i tego samego koloru liczbą 68, do tego spodenki i baleriny. Włosy rozczesałam i związałam w kucyka na boku. Gotowa zeszłam na dół. 
         Wszyscy nadal siedzieli w salonie i chyba nie mieli na razie zamiaru się nigdzie ruszyć. Nie lubię tak spędzać czasu. Wolę już się gdzieś przejść, albo chociaż ugotować coś do jedzenie. I chyba właśnie zrobię teraz to drugie. 
         Poszłam do kuchni gdzie nalałam do garnka wody i postawiłam go na ogniu. Wrzuciłam do garnka dwie kostki rosołowe. Z szafki wyjęłam miskę oraz łyżkę, a z lodówki koncentrat pomidorowy oraz śmietanę. Do miski wlałam trochę wody i dodałam rzeczy wyjęte z lodówki. Wymieszałam to dobrze łyżką i odstawiłam na bok. Wyjęłam ryż z szafki i wsypałam go do gotującej się wody w garnku. Od razu przyprawiłam to pieprzem i solą. Kiedy woda zaczęła wrzeć dolałam to co znajdowało się w misce i poczekałam aż się ugotuje. Kiedy wszystko ponownie zaczęło wrzeć poczekałam jeszcze 5 minut. Zgasiłam ogień pod garnkiem i Voilà (czyt. włala - proszę) obiad gotowy. Przykryłam jeszcze na jakieś 10 minut pokrywką, żeby ryż napęczniał.
         Z szafki wyjęłam osiem talerzy, które porozstawiałam na stole. Koło każdego ułożyłam po łyżce. Na środku stołu postawiłam podstawkę, na której od razu pojawił się garnek oraz przyprawy, czyli pieprz, sól i maggi. Włożyłam do środka chochelkę. Przykrywka od razu znalazła się w zlewie. Postanowiłam wreszcie zawołać wszystkich na obiad. 
M: Dzieci! Obiad - haha. Właśnie uświadomiłam sobie, że to wygląda jak ja z Liam'em bylibyśmy małżeństwem. On według zespołu do Daddy, a ja zachowuję się jak mama. (moja chora wyobraźnia)
         Jak na zawołanie wszyscy pojawili się w kuchni. A ja przypominając sobie moją myśl wybuchłam śmiechem. 
H: A ty z czego się śmiejesz?
M: Wolisz nie wiedzieć.
K: Ale my się chętnie dowiemy.
M: Wybacz Kate, ale nie powiem tego przy wszystkich. No wiesz. Moja chora wyobraźnia i takie tam sprawy.
K: Ale potem mi powiesz.
M: Może...
N: Co jemy? Bo głodny jestem.
A: Meg kocham Cię! Zupa Pomidorowa!!! Aaaa! 
M: Wariatko uspokój się - skierowałam się do siostry - a wy skoro już wiecie to możemy jeść. 
         Każdy usiadł przy stole i zaczęliśmy po kolei nakładać. Cały czas chciało mi się śmiać z tego co pomyślałam. Za dużo czasu z idiotami. Za dużo. Szczerze to bez nich też bym się tak zachowywała, ale lepiej ich o to oskarżyć, co nie? Wreszcie wszyscy się najedli, no może oprócz Niall'a, ale on jest zawsze głodny. Dziewczyny postanowiły już iść na górę. Chciały się jeszcze umyć. Wiem ile one mogą spędzić pod prysznicem lub w wannie, więc się nie dziwię. Zayn też poszedł, bo stwierdził, że później będzie miał mało czasu na ułożenie fryzury. No na prawdę jesteśmy dziwni.

~4 godziny później~

         Właśnie dochodzi 19.30, a dziewczyny nadal poprawiają wygląd. Liam pytał się mnie już kilka razy czy ma ze mną nie zostać, ale powiedziałam, żeby nie marnował sobie wieczoru. Wreszcie uległ moim przekonywaniom. Mój chłopak wreszcie się wydarł na wszystkich, żeby schodzili, bo zaraz jadą. Przyjrzałam się jak każdy się ubrał. Chłopaki wyglądali świetnie. Po chwili z góry zeszły dziewczyny. Kate ubrała się w sukienkę, do tego szpilki, torebka, złote bransoletki i kolczyki. Blondynek nie mógł od niej oderwać wzroku. Według mnie bardzo do siebie pasują, mam nadzieję że się im uda i nie zerwą po jakimś czasie. Moja siostra ubrała spódnicę, do tego bluzka, marynarka, buty na wysokim obcasie(ja bym się w nich wywaliła, ale to nic) do tego kolczyki i bransoletka. Wszystko u niej było w biało czarnych kolorach. Popatrzyłam się na chłopaków i zauważyłam, że loczek jej się przygląda. Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że oni będą razem.
Li: Gotowi?
W: Tak!
Li: Taksówki już na nas czekają. Dan z Cody'im czekają na zewnątrz, a Perrie i El będą już w klubie. 
H: Idziemy?
Li: Tak chodźmy - chłopak jeszcze podszedł do mnie i mnie pocałował - miłego odpoczynku w domu kochanie.
M: Wspaniałej zabawy kocie - pocałowałam jeszcze raz Liam'a i poszedł.
         Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że stanie się coś złego. Oby nie. 
____________
No i jest rozdział 27. Do końca zostało nie wiele. Jeden lub dwa rozdziały i epilog. Nie chcę się rozstawać z tym blogiem, ale kiedyś trzeba skończyć ;c I tak dziwne, że jeszcze nie skończyłam z pisaniem. To do następnego i proszę komentujcie xx