niedziela, 2 lutego 2014

Epilog

~3 lata później~

*Oczami Meg*

         Te trzy lata w LA były świetne. Przy nagrywaniu odcinków było wiele zabawy. Poznałam wspaniałych ludzi. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z Arianą. Nagrałam wiele wspaniałych piosenek. Znalazło się nawet kilka piosenek, które wcześniej sama napisałam.
         A co z resztą? Niall poprosił Kate o rękę i się zgodziła. Tak samo stało się z Elounor. Harry jest cały czas z Alex i są bardzo szczęśliwi. Wiem, że chłopak ma zamiar ją poprosić o rękę. Pół roku temu Zerrie wzięło ślub. Byłam wtedy druhną, a drużbą Zayn'a został Liam. A co u niego? Przez jakieś trzy miesiące spotykał się z Sophie, jednak nic z tego nie wyszło. Chłopak mnie przeprosił w jakieś cztery miesiące temu ponownie do niego wróciłam. Zrobiłam to dlatego, że bardzo go kocham. Przez cały czas nie miałam nikogo innego. Nie potrafiłam o nim zapomnieć.

*Oczami Kate*

         Praca przy nagrywaniu odcinków była bardzo męcząca, ale było warto. Miley jest na prawdę świetną osobą. A chłopaki często nas rozśmieszali swoimi żartami. W dodatku miałam przy sobie Meg, więc się nie nudziłam. Chłopaki kiedy tylko mogli odwiedzali nas. 
         Pamiętam dzień, w którym Niall mi się oświadczył. Był wtedy bardzo zdenerwowany. Dziewczyny kazały mi się ubrać moją najładniejszą sukienkę. Nikt nie wie, że planujemy ślub już na sierpień (przyp. autora jest styczeń). Ciekawe jak wszyscy na to zareagują, ale okaże się to dopiero za jakiś czas.

*Oczami Alex*

         Od trzech lat jestem już z Harry'm. Bardzo go kocham. Dzisiaj ma mnie zabrać na kolację. Trochę się boję tego co ma zamiar mi powiedzieć, ale mam nadzieję, że to coś dobrego. 
         W porównaniu z moją siostrą nie miałam zamiaru rozpoczynać kariery, przynajmniej na razie. Postanowiłam iść na studia, żebym mogła projektować ciuchy. Bardzo to lubię. Mam nadzieję, że mi się uda. 
          Co do reszty to bardzo się cieszę, że wszystkim się układa. Wierzę, że wszyscy będziemy się przyjaźnić już zawsze. Jednak co będzie dalej to okaże się co przyniesie nam przyszłość.

_____________
No i koniec. Szczerze nie wiedziałam co napisać w epilogu.
Dziękuję za 68 komentarzy, 4 026 wyświetleń oraz 8 obserwatorów. 

Zapraszam was na moje dwa pozostałe blogi:

Dziękuję wam za wszystko xx

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 30

~Rano~

         Obudziłam się rano. Popatrzyłam na zegarek i była dopiero 10. Postanowiłam iść się ubrać oraz umyć.. Wstałam z pufy, na której nawet nie wiem kiedy usnęłam i poszłam do sypialni. Weszłam do środka i wybrałam ubrania na dzisiaj. W łazience zdjęłam z siebie wczorajsze rzeczy i weszłam do prysznica. Odkręciłam strumień ciepłej wody i zaczęłam się myć. Wyszłam spod prysznica i się wytarłam. Założyłam na siebie różowe spodenki, czarną bluzkę na ramiączkach z napisem "pink", a pod kolor spodenek baleriny. Zrobiłam kreski nad oczami, rzęsy pomalowałam tuszem. Wzięłam jeszcze dwie bransoletki: czarną i różową. Gotowa poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Zrobiłam najzwyklejsze kanapki, bo nie miałam ochoty nic innego robić. Zjadłam dwie i nie miałam ochoty na więcej.
         Postanowiłam już pójść wszystkich obudzić, bo nie chce mi się samej siedzieć. Weszłam do salonu i włączyłam telewizor. Przełączyłam na jakiś kanał z muzyką gdzie leciało The Wanted. Haha. To teraz ich obudzimy. Pod głosiłam nie na full, ale tak, żeby się przestraszyli. Wszyscy się obudzili i spadli z kanap. Hahaha. O matko. Dobrze im tak. Skoro nie śpią to ściszyłam.
K: Meg!
M: Też Cię kocham.
K: Jeszcze Ci się dostanie zobaczysz.
M: Tak, tak jak zawsze. Jak chcesz się drzeć to później, bo śniadanie jest gotowe. 
N: Śniadanie!
         Niall od razu pobiegł do kuchni, a reszta poszła za nim. Ja postanowiłam iść się spakować do końca. Weszłam do sypialni i zaczęłam chować ubrania do walizki. Z łazienki zabrałam moją kosmetyczkę i kilka bransoletek i naszyjników, które tam leżały. Zapięłam walizkę i postawiłam przy drzwiach. Do torby podręcznej schowałam mojego laptopa i kilka innych rzeczy. 
         Wyszłam z pokoju i poszłam do reszty do kuchni. Wszyscy siedzieli przy stole i jedli. Usiadłam na jedynym wolnym miejscu i myślałam jak reszcie powiedzieć, że wyjeżdżam. Ehh. Będę za tymi idiotami tęsknić. W dodatku Kate ma też taki problem. Czemu to wszystko jest takie do dupy? 
H: Meg co jest? Siedzisz i się nie odzywasz.
M: Nic mi nie jest.
Lo: My widzimy. 
M: Ehh. Dobra powiem wam. Wyjeżdżam.
Li: To przeze mnie. Prawda?
M: Nawet tak nie myśl. Po prostu mam szansę zagrania w serialu i muszę wyjechać.
H: Na ile wyjeżdżasz?
M: Nie wiem. Dostałam główną rolę, więc na pewno więcej niż pół roku.
N: Dobrze, że Kate z nami zostaje - popatrzyłam się na dziewczynę, która spuściła wzrok. Czyli nic im jeszcze nie powiedziała. Jestem ciekawa co wybierze - prawda kochanie?
K: Nie. 
N: Ale jak to? 
K: Ja też dostałam rolę. I będę musiała wyjechać tak samo jak Meg. Tylko, że ja mam jeszcze dwa tygodnie. 
N: Kiedy miałaś nam zamiar to powiedzieć?!
K: Nie wiem. Ale wiem też, że wy teraz będziecie mieć trasę to i tak nie będziesz miał czasu. 
M: Dobra nie kłóćcie się. Niall dobrze wiesz, że Kate jest aktorką, więc się nie dziw, że chce spełnić marzenie. A ty jako jej chłopak powinieneś ją wspierać, a nie krzyczeć na nią. 
N: Przepraszam.
M: Alex.
A: Hmm?
M: Chcesz mi coś powiedzieć?
A: Nie, a co?
M: Widzę. Jak nie chcesz to nie mów, ale ja i tak wiem. 
         Wszyscy wrócili do jedzenia i rozmów. Strasznie dużo się zmieniło u nas w ciągu ostatnich 10 miesięcy. Kate jest z Niall'em, ja byłam z Liam'em, moja siostra wreszcie znalazła chłopaka. I to w dodatku Harry'ego. Zauważyłam wczoraj jak się cały czas przytulają, a dzisiaj trzymali ręce pod stołem. To takie słooodkie, że się wstydzą. Ciekawe jak teraz będzie. Ja i Kate w Ameryce, Alex tutaj, a chłopaki w trasie. Popatrzyłam na zegarek i okazało się, że jest już 13. Przydałoby się jeszcze pojechać pożegnać z wujkiem i Ed'em, bo jest w Londynie. Wstałam od stołu i zabrałam moje kluczyki do samochodu.
A: Ty gdzie jedziesz?
M: Jadę się pożegnać z wujkiem i Ed'em. Za jakąś godzinę będę.
Z: Jak to pożegnać?
M: Dzisiaj mam samolot.
Li: Mogłaś nam wcześniej powiedzieć.
M: No to masz problem.
         Wyszłam z apartamentu i podeszłam do windy. Zjechałam na dół i podeszłam do mojego samochodu. Najpierw pojechałam do wujka, a potem Ed'a. Okazało się, że za dwa tygodnie przyjeżdża do LA. Więc nie będzie tak źle. Po drodze wstąpiłam do sklepu, gdzie kupiłam trzy paczki żelek, wodę i kilka innych rzeczy na drogę. Wróciłam do mieszkania, gdzie wszyscy siedzieli w salonie. Ja poszłam do sypialni po walizki. Popatrzyłam na zegarek, który pokazywał już 14.15. Czyli czas się zbierać. Wyniosłam wszystko na korytarz i poszłam do reszty. 
Lo: Czyli na prawdę wyjeżdżasz.
M: Tak Lou. 
Lo: O której masz samolot?
M: Wpół do 16, więc zaraz będę musiała jechać. 
Lo: Przyjechaliśmy vanem, więc wszyscy razem pojedziemy na lotnisko. 
M: Jak chcecie. Chodźcie już.
         Zeszliśmy wszyscy na dół i poczekaliśmy aż Lou podjedzie vanem. Wsiedliśmy do samochodu i w ciszy pojechaliśmy na Heathrow. Po 50 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z samochodu i wyjęliśmy moje walizki. Do odlotu miałam jeszcze 25 minut. Nie wierzę, że nie wiadomo kiedy ich teraz zobaczę. Kiedy się pożegnałam z wszystkimi miałam tylko 10 minut do odlotu. Pomachałam jeszcze wszystkim i przeszłam przez odprawę. Odwróciłam się i widziałam, że każdy stał i patrzył w moją stronę. Ruszyłam przed siebie. Czyli czas zacząć chodź w części nowe życie.
______________
No i jest ostatni rozdział. Jutro prawdopodobnie napisze epilog i koniec. Szkoda mi się rozstawać z wami, ale mam jeszcze dwa inne blogi i teraz nimi się chcę zająć. Do zobaczenia xx

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 29

*Oczami Kate*

         Obudziłam się wtulona w Niall'a. Popatrzyłam się na zegarek, który pokazywał, że jest już 9. Nie wiem teraz co będzie z Meg i Liam'em. Na pewno on nie odpuści. Jednak znam moją przyjaciółkę i zrobi wszystko, żeby od niego uciec. Najpewniej wyjedzie gdzieś z Wielkiej Brytanii. Obstawiam Stany Zjednoczone lub Australię.
         Postanowiłam już wstawać. Z garderoby zabrałam ubrania i poszłam wziąć prysznic. Wysuszyłam włosy i związałam w koka. Założyłam na siebie granatową koszulę i tego samego koloru baleriny, białe spodenki oraz złote kolczyki krzyże. Gotowa zeszłam na dół i poszłam do kuchni. Eh. Zawsze Meg robiła śniadania. Nie ma jej kilku godzin, a już tęsknię za Nią.
         Właśnie muszę dowiedzieć się gdzie jest. Wróciłam się do mojej sypialni skąd wzięłam telefon. Nie mogłam się nie uśmiechnąć kiedy Horanek tak słoodko spał. Po prostu musiałam mu zrobić zdjęcie. Od razu ustawiłam je na tapetę w telefonie. Przyglądałam się mu kiedy poczułam, ze ktoś składa pocałunki na mojej szyi.
N: Cześć kochanie - odwróciłam się do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję.
K: No hej.
N: Wyspałaś się? 
K: Z tobą zawsze.
N: Ale wiesz, że mi się zdjęć nie robi?
K: No, ale patrz jak słooodko wyszedłeś - pokazałam mu tapetę.
N: Niech Ci będzie.
K: Idź się ubierz, a ja muszę zadzwonić do Meg.
N: Nie ma jej w domu?
K: Później Ci powiem.
N: Okej.
         Blondyn mnie pocałował i poszedł do siebie. Usiadłam na moim łóżku. Wzięłam głęboki wdech i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki. Odebrała od razu.
- Meg gdzie jesteś?
- Nie mogę Ci powiedzieć. Ale nie martw się nadal w Londynie.
- Ale wrócisz do domu?
- Wiesz, że nie. Mam zamiar gdzieś wyjechać. Powiedziałam już o tym mamie.
- Nadal uciekasz przed problemami.
- A co mam zrobić? Hmm? Najważniejsza osoba w moim życiu ponownie mnie zraniła. 
- Dobra. Niech Ci będzie. Ale powiesz mi gdzie masz zamiar lecieć, bo będę się chciała z Tobą pożegnać.
- Myślałam nad Los Angeles. Wiesz chłopaki tam są to się u nich zatrzymam jak by co.
- Yhym.
- Kate muszę na razie kończyć. Wieczorem do Ciebie zadzwonię. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
         Kiedy dziewczyna się rozłączyła schowałam telefon do kieszeni. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół do kuchni. Co najdziwniejsze wszyscy już tam byli. A była zaledwie 9.30. Każdy się na mnie popatrzył jak weszłam. Dobra. Zaczyna się robić dziwnie.
Li: Kate proszę powiedz, że wiesz gdzie jest Meg.
K: Wiem tyle, że jest w Londynie. Ale jeszcze dzisiaj lub jutro ma zamiar stąd zniknąć.
Li: Ale dlaczego?
K: I ty się jeszcze pytasz? Zdradziłeś ją wczoraj idioto. Wiem, że teraz nie wybaczy Ci tak łatwo.
Li: Ale ja byłem pijany!
K: Nie obchodzi mnie to. I nie tłumacz się mi tylko jej. A teraz wybacz, ale chcę coś zjeść.
         On serio myśli, że nie widać, że ją kocha? Przecież każdy to wie. Tylko ja też znam Meg i wiem, że ona tego nie wytrzymuje. Najpierw Jake ją zdradził, teraz Liam. To dla niej za dużo. Może udaje silną, ale taka nie jest.

*Oczami Meg*

         Skończyłam rozmawiać z moją przyjaciółkę i zmęczona opadłam na łóżko. Mam dość tego. Najpierw Jake teraz Liam. Ehh. Nie wiem co mam teraz zrobić. Kocham Liam'a i chcę z nim być, ale równocześnie go nienawidzę i chcę wyjechać. Moje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu. Kto znowu?
- Halo.
- Dzień dobry. Z tej strony  Dan Schneider. Czy dodzwoniłem się do Megan Smith?
- Tak to ja.
- Chciałbym zaproponować pani główną rolę w nowym serialu Nickelodeon.ro
- A kogo miałabym w nim grać?
- Początkującą piosenkarkę, która dostaje się do liceum Hollywood Arts.
- Hmm. Czemu nie. Mogę spróbować. 
- Dobrze. To prosiłbym, żeby pojawiła się pani za dwa dni w Los Angeles. Tam wszystko obgadamy. A adres wyślę na e-mailem.
- Dobrze. Dziękuję.
- Do widzenia.
         I się rozłączył. Wow. Główna rola. Teraz już wiem, że będę musiała wyjechać. Nie tylko ze względu na Liam'a, ale też to, że dostałam rolę. Może zaproszę dzisiaj wszystkich tutaj, bo i tak jutro stąd wylatuję. Właśnie. Muszę zarezerwować bilet. Znalazłam wolny na 15.30. Zarezerwowałam go.
         Wstałam z łóżka i zabrałam moją torbę, do której włożyłam portfel, telefon i kilka innych rzeczy. Postanowiłam pójść do sklepu i kupić na dzisiaj jakieś jedzenie. Tak zaproszę wszystkich tutaj. Założyłam na nogi moje balerinki. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i poprawiłam moją koszulę oraz spodenki. Włosy zostawiłam rozpuszczone i wyszłam z apartamentu. Podeszłam do windy i musiałam poczekać aż przyjedzie. Wreszcie weszłam do środka i nacisnęłam przycisk parteru. Postanowiłam teraz zadzwonić do Kate.
- Hej.
- I jak? Przemyślałaś wszystko?
- Tak. Lecę do Los Angeles.
- Czyli nie zostajesz z nami.
- Kate dostałam rolę w nowym serialu na Nickelodeon.
- Na prawdę?
- Tak. Ale jutro już lecę. Więc chcę, żebyście WSZYSCY przyszli dzisiaj do mnie.
- A gdzie mieszkasz?
- Pamiętasz apartament mojej mamy w centrum.
- Jak mogłam o nim zapomnieć. Kurde. 
- Nie przejmuj się.
- To kiedy mamy przyjechać?
- Za jakieś pół godziny. Weźcie coś słodkiego z domu. Idę na zakupy, ale i tak dla Niall'a zabraknie.
- Okej. Coś jeszcze?
- Taaak. Jakieś ciekawe filmy.
- Dobrze słońce. Do zobaczenia.
- Pa. 
         Rozłączyłam się i telefon schowałam z powrotem do torebki. Winda zatrzymała się na parterze i wyszłam z niej. Przywitałam się z portierem i wyszłam przed budynek. Postanowiłam iść do Tesco znajdującego się w pobliżu. Weszłam do środka po drodze zabierając koszyk.
         Ruszyłam w stronę półek ze słodyczami. Zabrałam stamtąd kilkanaście opakowań żelek, jakieś ciastka, pięć popcornów do przygotowania w mikrofali, czekolady. Podeszłam jeszcze po jakieś napoje i ruszyłam w stronę kas. Nie było całe szczęście kolejek, więc szybko zapłaciłam i wyszłam ze sklepu.
         Od razu ruszyłam w stronę mieszkania. Dochodząc do budynku zauważyłam dziewięć osób czekających na kogoś. A tym kimś byłam ja. Pierwszą osobą, która mnie zauważyła był Harry. Od razu do mnie pomachał. Od razu każdy się odwrócił w tym On. Kiedy na Niego patrzyłam przypominała mi się wczorajsza noc. Postanowiłam patrzeć się na wszystkich tylko nie na niego.
H: Cześć wariatko.
M: Hej.
Lo: Wracasz do domu. Prawda?
M: Niestety nie Lou.
Lo: Ale dlaczego? I kto nam będzie teraz gotował?
M: Może się sami nauczcie? Hmm?
Lo: Nie miła jesteś.
A: Przecież ona zawsze taka jest.
M: Tak samo jak ty czarownico.
A: Najpierw popatrz na siebie, a potem na mnie.
M: Nie chce mi się kłócić. To co wchodzimy?
H: Jasne!
         Weszliśmy wszyscy do środka i skierowaliśmy się do windy. Była na parterze, więc wszyscy wsiedliśmy. Na górze podeszliśmy do drzwi, które otworzyłam kluczem. Przepuściłam wszystkich w drzwiach i poprosiłam, żeby poszli do salonu. Ja sama razem z Kate, która postanowiła mi pomóc, poszłam do kuchni. Zaczęłyśmy wszystko rozsypywać do misek. Dziewczyna wreszcie postanowiła przerwać ciszę.
K: Czyli na prawdę wyjeżdżasz?
M: Tak Kate. To dla mnie wielka szansa. Nie chcę jej stracić. 
K: Rozumiem Cię. Sama mam teraz podobny problem. Mi też zaproponowano rolę w serialu.
M: I gdzie byś musiała lecieć?
K: Też Los Angeles.
M: I co zrobisz?
K: Nie wiem. To jest bardzo duża szansa dla mnie, w dodatku chłopaki zaczynają za nie długo trasę.
M: Kate wiesz, że ci nie pomogę. Sama musisz wybrać.
K: Tak, tak wiem. Idziemy do reszty?
M: Tak. Daj mi miski, a ty weź picie.
K: Okej.
         Zaniosłyśmy wszystko do salonu. Kate usiadła u Niall'a na kolanach, a ja poszłam do pokoju po pufę. Zaczęliśmy wszyscy oglądać filmy.
_____________________
I jest kolejny rozdział :) Miał być to ostatni, ale jak zaczęłam pisać to był strasznie długi i podzieliłam go na dwa c; To do następnego i proszę komentujcie xx

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 28

         Kiedy wszyscy już wyszli poszłam do kuchni. Wszystkie brudne naczynia i sztućce włożyłam do zmywarki i ją włączyłam. Do mikrofali włożyłam popcorn. W tym czasie z szafki wyjęłam kilka misek, gdzie od razu znalazły się żelki, chipsy. Kiedy popcorn był gotowy wyjęłam go i wsypałam do największej miski. Wyjęłam jeszcze paluszki i napoje. Wszystko to zaniosłam na górę i rozpoczęłam oglądanie filmów.

~4 godziny później~

         Kiedy skończyłam oglądać drugi film usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Postanowiłam iść zobaczyć kto. Wyszłam po cichu z pokoju i skierowałam się w stronę schodów. Zeszłam zaledwie kilka schodów, ale to co zobaczyłam złamało mi serce. Liam całował się z jakąś dziewczyną. Nie chciałam już na to patrzeć, więc szybko pobiegłam do pokoju.
         Ale dlaczego? Przecież obiecywał, że nigdy tego nie zrobi. Nie mam zamiaru z nim tutaj przebywać. Może to i głupie z mojej strony, ale znowu uciekam. Tylko tak uwolnię się od niego.
         Poszłam do garderoby gdzie wyjęłam moje dwie największe walizki. Zaczęłam do nich chować wszystkie moje ciuchy i buty. Kiedy były już zapakowane zabrałam je do pokoju. Do torby podręcznej schowałam mój laptop, telefon, portfel. Poszłam jeszcze do studia nagraniowego skąd zabrałam wszystkie teksty piosenek oraz moją gitarę. Nie wiedziałam gdzie mam się udać, ale przypomniałam sobie o apartamencie mamy w centrum Londynu. Postanowiłam do niej zadzwonić.
- Hej mamo.
- Cześć córeczko. Coś się stało, że teraz dzwonisz?
- Mam pytanie. Nadal masz ten apartament w centrum.
- Tak. A dlaczego pytasz?
- Mogłabym się tam zatrzymać na jakieś dwa dni?
- Oczywiście. Ale co się stało.
- Mamo. On, Liam całował się z jakąś dziewczyną i to tutaj w domu.
- Powinnaś z nim porozmawiać.
- Ale nie chcę! Za bardzo to boli. Obiecywał mi, że nie zdradzi mnie, a jednak to zrobił.
- Jak chcesz. Ja bym zrobiła co innego. 
- Wiem. Ale obiecaj mi, że nikomu nie powiesz gdzie się znajduję. Nie chcę słuchać jak im przykro i tak dalej.
- Obiecuję. A co masz dalej zamiar zrobić?
- Prawdopodobnie polecę do Ameryki i będę rozwijać karierę.
- Jak chcesz. Pamiętaj, że Cię kocham i zawsze będę po twojej stronie.
- Ja Ciebie też i dziękuję. Mamo będę kończyć. Pa.
- Pa skarbie.
         Rozłączyłam się i zaczęłam płakać. To tak boli. Dobrze, że chociaż mama zawsze będzie przy mnie. Kate stwierdzi, że uciekam przed wszystkim. Jednak najbardziej martwi mnie co o mnie powie Alex. Może często się kłócimy, ale nie chcę, żeby mnie znienawidziła. Teraz nie czas na takie rozmyślania, bo muszę się pośpieszyć zanim wszyscy wrócą.
         Wzięłam moje walizki oraz torbę i zaczęłam schodzić na dół. Zauważyłam, że nie ma ich na dole, ale od razu usłyszałam dźwięki dochodzące z góry. Czyli pewnie przenieśli się do jego sypialni. Dupek. Wyszłam z domu zabierając klucze i zamykając drzwi. Poszłam do garażu, skąd wyjechałam moim samochodem. Zapakowałam walizki do bagażnika, a torbę rzuciłam na siedzenie obok mnie. Odpaliłam samochód i podjechałam do bramy, którą otworzyłam pilotem. Wyjechałam na drogę i kiedy zamykałam zauważyłam, że zbliżają się dwie taksówki, które zaczęły zwalniać. Czyli już wracają. Szybko wsiadłam do samochodu i odjechałam w stronę centrum.
         Po 20 minutach byłam już przed wieżowcem. Wyjęłam walizki i zabrałam torbę. Ruszyłam w stronę drzwi do budynku. Otworzył mi portier, któremu podziękowałam. Z moimi rzeczami ruszyłam w stronę windy. Całe szczęście znajdowała się na parterze. Wsiadłam do środka i wcisnęłam guzik ostatniego piętra. Wysiadłam z windy i podeszłam do drzwi apartamentu. Otworzyłam je kluczem i weszłam. Walizki zostawiłam przy drzwiach, a sama ruszyłam do sypialni, gdzie od razu położyłam się spać.

*Oczami Kate*

         Wszyscy się świetnie bawili. Jednak było już 30 minut po północy i postanowiliśmy wracać. Szybko z Niall'em znaleźliśmy wszystkich oprócz Liam'a, jednak jego widziała wychodzącego około godzinę temu. Pewnie jest już w domu. Zabraliśmy wszystkich na zewnątrz. Zadzwoniłam po dwie taksówki. Podałam jednemu i drugiemu kierowcy adres i czekałam aż będziemy na miejscu. Kiedy dojeżdżaliśmy do domu zauważyłam, że Meg zamyka bramę i ucieka szybko do samochodu. Po chwili odjechała. Nie będzie za ciekawie rano. 
         Wysiedliśmy wszyscy z taksówek, po wcześniejszym zapłaceniu. Każdy z nas ruszył w stronę drzwi, mi jednak nie dawała spokoju Megan. Co się stało jak nas nie było. Otworzyłam drzwi kluczem i każdy zaczął wchodzić do środka. Kiedy wchodziłam po schodach usłyszałam dźwięki z góry. Chyba już wiem czemu dziewczyna uciekła. Ale Liam jutro dostanie. Wiem, że Smith nie wybaczy mu już tego. Nie miałam już nawet zamiaru iść go teraz opieprzyć, bo po co. Rano będzie bardzo ciekawie jak wszyscy się dowiedzą.
___________
Nie zabijajcie mnie. Po prostu taki był plan. Teraz już wiem, że został rozdział i epilog do końca. Zobaczycie co dalej :) Więc do następnego xx

piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 27

         Po 10 minutach byliśmy przed szkołą. Podziękowaliśmy Paul'owi za podwiezienie i obiecał nam, że przyjedzie po nas za trzy godziny. Całą grupą udaliśmy się w stronę szkoły. Od razu skierowaliśmy się w stronę sali gimnastycznej. Kiedy wszystko się skończyło wyszliśmy na korytarz. 
         Właśnie teraz uświadomiłam sobie, że to koniec nauki w tej szkole. Sama jeszcze nawet nie wiem gdzie chcę iść dalej. Wydaje mi się jednak, że nie pójdę na żadne studia tylko zacznę rozwijać swoją karierę jeśli dostanę taką możliwość. Wiem, że spokojnie jako piosenkarka mogę się rozwijać, bo mój tato ma wytwórnię płytową, ale bardzo bym chciała wystąpić w jakimś filmie lub serialu. 
         Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki.
K: Meg wszystko dobrze? 
M: Tak, tylko się zawiesiłam.
K: Aha. Chodź już, bo Paul przyjechał i wszyscy tylko na nas czekają.
M: To idziemy.
         Boję się teraz, że nasza przyjaźń się zakończy. Że nie będziemy mieć nawet czasu ze sobą porozmawiać. Zaczniemy się od siebie oddalać, a wreszcie mieć siebie gdzieś. Oby tak się nie stało, bo nie wiem co bym zrobiła, gdyby zabrakło mojej kochanej debilki przy mnie. 
H: Skoro zakończenie już za nami to co wy na to, żeby wyjść na imprezę - wszyscy z chęcią przystali na propozycję loczka, jednak ja nie miałam dzisiaj na to ochoty.
M: Jak chcecie to idźcie, ale ja zostaję w domu.
Li: Kochanie zostać z Tobą?
M: Jasne, że nie. Idź i się baw. Ja obejrzę kilka filmów i pójdę spać.
Li: Dobrze jak chcesz.
         Kiedy dojechaliśmy do domu ponownie pożegnaliśmy się z Paul'em, który życzył reszcie dobrej zabawy. Weszliśmy do środka i wszyscy usiedli na kanapie. Jak zwykle. Lenie. Ja poszłam na górę, żeby przebrać się w coś wygodniejszego niż sukienka. Wyjęłam z szafy białą bluzkę z czarnym długim rękawem i tego samego koloru liczbą 68, do tego spodenki i baleriny. Włosy rozczesałam i związałam w kucyka na boku. Gotowa zeszłam na dół. 
         Wszyscy nadal siedzieli w salonie i chyba nie mieli na razie zamiaru się nigdzie ruszyć. Nie lubię tak spędzać czasu. Wolę już się gdzieś przejść, albo chociaż ugotować coś do jedzenie. I chyba właśnie zrobię teraz to drugie. 
         Poszłam do kuchni gdzie nalałam do garnka wody i postawiłam go na ogniu. Wrzuciłam do garnka dwie kostki rosołowe. Z szafki wyjęłam miskę oraz łyżkę, a z lodówki koncentrat pomidorowy oraz śmietanę. Do miski wlałam trochę wody i dodałam rzeczy wyjęte z lodówki. Wymieszałam to dobrze łyżką i odstawiłam na bok. Wyjęłam ryż z szafki i wsypałam go do gotującej się wody w garnku. Od razu przyprawiłam to pieprzem i solą. Kiedy woda zaczęła wrzeć dolałam to co znajdowało się w misce i poczekałam aż się ugotuje. Kiedy wszystko ponownie zaczęło wrzeć poczekałam jeszcze 5 minut. Zgasiłam ogień pod garnkiem i Voilà (czyt. włala - proszę) obiad gotowy. Przykryłam jeszcze na jakieś 10 minut pokrywką, żeby ryż napęczniał.
         Z szafki wyjęłam osiem talerzy, które porozstawiałam na stole. Koło każdego ułożyłam po łyżce. Na środku stołu postawiłam podstawkę, na której od razu pojawił się garnek oraz przyprawy, czyli pieprz, sól i maggi. Włożyłam do środka chochelkę. Przykrywka od razu znalazła się w zlewie. Postanowiłam wreszcie zawołać wszystkich na obiad. 
M: Dzieci! Obiad - haha. Właśnie uświadomiłam sobie, że to wygląda jak ja z Liam'em bylibyśmy małżeństwem. On według zespołu do Daddy, a ja zachowuję się jak mama. (moja chora wyobraźnia)
         Jak na zawołanie wszyscy pojawili się w kuchni. A ja przypominając sobie moją myśl wybuchłam śmiechem. 
H: A ty z czego się śmiejesz?
M: Wolisz nie wiedzieć.
K: Ale my się chętnie dowiemy.
M: Wybacz Kate, ale nie powiem tego przy wszystkich. No wiesz. Moja chora wyobraźnia i takie tam sprawy.
K: Ale potem mi powiesz.
M: Może...
N: Co jemy? Bo głodny jestem.
A: Meg kocham Cię! Zupa Pomidorowa!!! Aaaa! 
M: Wariatko uspokój się - skierowałam się do siostry - a wy skoro już wiecie to możemy jeść. 
         Każdy usiadł przy stole i zaczęliśmy po kolei nakładać. Cały czas chciało mi się śmiać z tego co pomyślałam. Za dużo czasu z idiotami. Za dużo. Szczerze to bez nich też bym się tak zachowywała, ale lepiej ich o to oskarżyć, co nie? Wreszcie wszyscy się najedli, no może oprócz Niall'a, ale on jest zawsze głodny. Dziewczyny postanowiły już iść na górę. Chciały się jeszcze umyć. Wiem ile one mogą spędzić pod prysznicem lub w wannie, więc się nie dziwię. Zayn też poszedł, bo stwierdził, że później będzie miał mało czasu na ułożenie fryzury. No na prawdę jesteśmy dziwni.

~4 godziny później~

         Właśnie dochodzi 19.30, a dziewczyny nadal poprawiają wygląd. Liam pytał się mnie już kilka razy czy ma ze mną nie zostać, ale powiedziałam, żeby nie marnował sobie wieczoru. Wreszcie uległ moim przekonywaniom. Mój chłopak wreszcie się wydarł na wszystkich, żeby schodzili, bo zaraz jadą. Przyjrzałam się jak każdy się ubrał. Chłopaki wyglądali świetnie. Po chwili z góry zeszły dziewczyny. Kate ubrała się w sukienkę, do tego szpilki, torebka, złote bransoletki i kolczyki. Blondynek nie mógł od niej oderwać wzroku. Według mnie bardzo do siebie pasują, mam nadzieję że się im uda i nie zerwą po jakimś czasie. Moja siostra ubrała spódnicę, do tego bluzka, marynarka, buty na wysokim obcasie(ja bym się w nich wywaliła, ale to nic) do tego kolczyki i bransoletka. Wszystko u niej było w biało czarnych kolorach. Popatrzyłam się na chłopaków i zauważyłam, że loczek jej się przygląda. Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że oni będą razem.
Li: Gotowi?
W: Tak!
Li: Taksówki już na nas czekają. Dan z Cody'im czekają na zewnątrz, a Perrie i El będą już w klubie. 
H: Idziemy?
Li: Tak chodźmy - chłopak jeszcze podszedł do mnie i mnie pocałował - miłego odpoczynku w domu kochanie.
M: Wspaniałej zabawy kocie - pocałowałam jeszcze raz Liam'a i poszedł.
         Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że stanie się coś złego. Oby nie. 
____________
No i jest rozdział 27. Do końca zostało nie wiele. Jeden lub dwa rozdziały i epilog. Nie chcę się rozstawać z tym blogiem, ale kiedyś trzeba skończyć ;c I tak dziwne, że jeszcze nie skończyłam z pisaniem. To do następnego i proszę komentujcie xx

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 26

*Oczami Megan*

         Od prawie miesiąca jestem z Liam'em. Bardzo się cieszę, że jednak dałam mu szansę. Mam nadzieję, że nie zniszczy tego. Dzisiaj jest zakończenie roku szkolnego. Nareszcie. Teraz dwa miesiące wolnego, a później okaże się co dalej. Może poszłabym na studia? Ale prędzej zacznę karierę piosenkarki, modelki lub aktorki. Okaże się. 
         Postanowiłam już wstawać. Koniec roku jest o 10, a zegarek pokazywał dopiero 8. Ciekawe jak minął nam te wakacje. Wiem, że Alex od przyszłego roku idzie do liceum. Teraz ona ma zamiar być jedną z osób w elicie. Kate natomiast chce zacząć grać w filmach i serialach. Dostała już nawet propozycję do jednego. Wiem, że pomiędzy Nią, a Niall'em układa się bardzo dobrze. Dawno nie widziałam tak jej szczęśliwej. 
         Poszłam do garderoby skąd zabrałam rzeczy przygotowane na dzisiaj. Weszłam do łazienki, gdzie zdjęłam z siebie piżamę i weszłam do kabiny prysznicowej. Umyłam szybko włosy i resztę. Ciało wytarłam ręcznikiem i założyłam na siebie bieliznę. Zaczęłam suszyć włosy. Później je rozczesałam i związałam w kucyka. Pomalowałam delikatnie oczy oraz usta. Założyłam na siebie moją niebieską sukienkę, brązowe buty na koturnie oraz czarny pasek. Zabrałam z pokoju moją czarną kopertówkę, gdzie znalazł się mój telefon, portfel, błyszczyk oraz klucze do domu. 
         Gotowa postanowiłam pójść sprawdzić czy Liam jest już gotowy. Wyszłam na korytarz i podeszłam do drzwi obok. Delikatnie uchyliłam drzwi i zauważyłam mojego chłopaka w samych bokserkach. Chyba dopiero się wykąpał, bo jego włosy nadal były mokre. Na ten widok przygryzłam delikatnie wargę. Chłopak chyba wyczuł, że mu się przyglądam, bo się odwrócił. Na mój widok delikatnie się zaśmiał i zaczął iść w moją stronę. Ja z każdym jego krokiem cofałam się do tyłu.
Li: Cześć kochanie.
M: Hej.
Li: Czemu uciekasz? Przecież i tak to nic Ci nie da.
M: Wiesz. Mógłbyś najpierw wysuszyć włosy, bo nie chcę szukać od nowa ubrań. 
Li: Czyli o to Ci chodzi.
M: Ehe.
Li: Chodź. Ja wysuszę włosy, a ty sobie popatrzysz.
M: Idiota.
Li: Ale jaki seksowny idiota.
M: I caaały mój.
Li: Cały? - podniósł brwi do góry. Dopiero zrozumiałam o co mu chodzi. Zarumieniłam się. 
M: Z kim ja chodzę.
Li: Hmmm. Niech pomyślę. Z najseksowniejszym, najprzystojniejszym, najmądrzejszym chłopakiem świata.
M: Czyżbyś mówił o Harry'm? - Payne mnie zgromił wzrokiem - No co? Przecież wszystko pasuje oprócz ostatniego.
Li: Grabisz sobie dziewczyno, grabisz.
M: Tak, tak. Idź się suszyć, bo już 9.30. 
Li: Jeszcze się policzymy.
M: Czekam - posłałam mu całusa w powietrzu - idę na dół. Zobaczę kto jeszcze nie zszedł, a ty się zbieraj.
         Wyszłam z pokoju Liam'a i zeszłam na dół. W salonie siedzieli wszyscy oprócz mojego chłopaka i Zayn'a. I to niby dziewczyną długo schodzi ubieranie się. 
K: Co tak późno schodzisz? Przecież przeważnie to ty byłaś pierwsza?
M: Tak to jest jak się wykłócasz ze swoim chłopakiem. 
K: O czym była tym razem "kłótnia" - zrobiła cudzysłów palcami mówiąc ostatnie słowo.
M: Nabijałam się z niego, że z kim ja chodzę i takie tam.
K: Czyli norma u was.
M: Wiem - wyszczerzyłam się do niej - A jeszcze było o to kto jest najseksowniejszym, najprzystojniejszym i najmądrzejszym chłopakiem na świecie. Ten przekonywał, że on, a ja do niego, że Harry. I teraz mam się go bać. Po prostu wieje. 
K: Ty nigdy nie wyrośniesz z denerwowania innych. Prawda?
M: Ee. Jestem jaka jestem i nikt mnie nie zmieni.
Li: To co jedziemy?
K: Liam słyszałam o waszej interesującej rozmowie.
Li: Weź mnie nie denerwuj. Malik na dół! Jedziemy już!
Z: No już, idę, idę.
         Wyszliśmy wszyscy z domu. I wreszcie mogłam się przyjrzeć jak każdy jest ubrany. Kate ubrała białą sukienkę z jakimiś czarnymi wzorkami i czarną wstążką, do tego czarne buty na obcasie i torebka. Alex ubrała beżową sukienkę we wzory, czarne buty na obcasie i do tego kopertówka pod kolor butów. Chłopaki mieli założone garnitury. Każdy z nich różnił się od sobą, ale wyglądali świetnie.
         Przed domem czekał już na nas van. Wszyscy wsiedliśmy do środka, za kierownicą siedział Paul. Wszyscy się z nim przywitaliśmy i ruszyliśmy w stronę szkoły.
__________
Nareszcie napisałam rozdział <3 Do końca napiszę chyba jeszcze jakieś 5, ale może być więcej :) Teraz mam zamiar się zająć tym blogiem, żeby go skończyć. Do następnego xx

piątek, 3 stycznia 2014

Liebster Awards #1

Zostałam nominowana przez: http://the-hunger-game-new-story.blogspot.com/2013/12/23-i-prosze-panstwa-4-libster-awards.html
Jejku dziękuję. To dla mnie wiele znaczy <3

1. Co nakłoniło cię do napisania bloga?
Po prostu zaczęłam wymyślać jakąś historię. Na początku pisałam dla siebie, ale wreszcie postanowiłam się podzielić z innymi.
2. Jakie masz postanowienia noworoczne?
Chcę mieć jak najlepszą średnią na koniec i dostać się na wymarzony kierunek w liceum.
3. Czy istnieje jakaś książka która według ciebie powinna być lekturą w szkole?
Na pewno Igrzyska Śmierci <3
4. Jaka jest piosenka którą słuchasz ostatnio All day all night?
Jest ich kilka: Happily, BSE, SOML, Don't Forget Where You Belong oraz You & I
5. Do jakich fandomów należysz?
Tylko do Directioners <3
6. Co sądzisz o Taylor Swift?
Szczerze nic do niej nie mam, lubię jej piosenki.
7. Twój ulubiony blog?
Mam ich kilka:
http://magic-story-with-1d.blogspot.com/
http://ride-or-die-louis-and-katie.blogspot.com/
http://bluebloodsfanfiction.blogspot.com/
8. Oglądałaś W pierścieniu ognia? Co sądzisz o tym filmie?
Niestety jeszcze nie oglądałam. Miałam iść ze znajomymi, ale się rozchorowałam. Wiem, że na pewno obejrzę.
9. Twój wymarzony zawód w przyszłości?
Nie mam pojęcia.
10. Gdybyś mogła zmienić jedna rzecz w swoim życiu co to by było?
Może to, żebym miała prawdziwą przyjaciółkę lub przyjaciela.
11. Gdybyś mogła wybrać sobie nadprzyrodzoną moc jaka by to była?
Chyba czytanie w myślach.


NOMINUJĘ:
- http://fuckingbiglove.blogspot.com/
- http://harrykochakotki.blogspot.com/
- http://ride-or-die-louis-and-katie.blogspot.com/
- http://bluebloodsfanfiction.blogspot.com/
- http://harry-fanfiction-styles.blogspot.com/
- http://sex-house-fanfiction.blogspot.com/
- http://rockmerockmewithonedirection.blogspot.com/
- http://uwierz-w-ducha.blogspot.com/
- http://imagine-one-direction-infection.blogspot.com/
- http://blue-wave-california.blogspot.com/
- http://fighter-fanfiction.blogspot.com/

PYTANIA:

1. Skąd bierzesz inspirację do pisania?
2. Piszesz bloga sam/a czy z kimś?
3. Twoja ulubiona książka?
4. Ile masz lat?
5. Jakiej muzyki słuchasz?
6. Twój ulubiony blog, który czytasz?
7. Kto jest twoim ulubieńcem z One Direction?
8. Do jakich fandomów należysz?
9. Kim chcesz zostać w przyszłości?
10. Twoje ulubione piosenki?
11. Czy masz jakieś postanowienia noworoczne?

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 25

*Oczami Meg*

            Około 21 wróciłam do domu. Potrzebowałam tego czasu dla siebie. Dzisiaj właśnie uświadomiłam sobie, że chciałabym być znowu dziewczyną Liama. Tęsknie za tym co było pomiędzy nami kiedyś. Ciekawe czy on też tak ma. Nie wiem. I się chyba nie dowiem.
            Zdjęłam swoje buty i ruszyłam w stronę kuchni. Nie jadłam od kilku godzin, więc mój brzuch domagał się jedzenia. Zrobiłam sobie na szybko tosty, które od razu pochłonęłam. Najedzona poszłam do salonu, gdzie wszyscy zalegali na kanapie i oglądali TV. Czyli norma ostatnio u nich. Czy tylko ja ostatnio wychodzę z tego domu, a oni tylko wtedy kiedy muszą? Pewnie tak.

            Nie miałam zamiaru robić tego samego, więc poszłam do siebie. Zamknęłam drzwi na klucz i udałam się do mojego studia nagraniowego. Postanowiłam dzisiaj napisać jakąś nową piosenkę. 
Próbując dojść na przedmieścia
Idąc szybko
Mijam twarze ludzi
i zmierzam w stronę domu

Patrząc się pusto przed siebie
Po prostu, idąc przed siebie
Idąc przed siebie
Przez tłum

Potrzebuję Cię
Tęsknię za Tobą
I jestem ciekawa

Czy mogłabym polecieć
Prosto do nieba
Czy myślisz, że czas
Mógłby mnie ominąć
Przecież wiesz, że ja przeszłabym
tysiąc mil
Gdybym tylko mogła
Zobaczyć Cię
Dziś wieczorem

Zawsze nadchodzi taki czas jak ten
Kiedy myślę o Tobie
I zastanawiam się
Czy Ty kiedyś
myślałeś o mnie

Bo wszystko idzie źle
I ja nie należę do nikogo
Żyjąc w Twoich 
cennych wspomnieniach

Potrzebuję Cię
Tęsknię za Tobą
I jestem ciekawa

Czy mogłabym polecieć
Prosto do nieba
Czy myślisz, że czas
Mógłby mnie ominąć
Przecież wiesz, że ja przeszłabym 
tysiąc mil
Gdybym tylko mogła
Zobaczyć Cię
Dziś wieczorem

Ja, ja 
nie mogę Ci tego powiedzieć
Ja, ja 
tonę we wspomnieniach
Ja, ja 
nie mogę pozwolić, żeby to minęło
Ja, ja 
nie mogę

Próbując dojść na przedmieścia
Idąc szybko
Mijam twarze ludzi 
i zmierzam w stronę domu

Patrząc się pusto przed siebie
Po prostu, idąc przed siebie
Idąc przed siebie
Przez tłum

Nadal potrzebuję Cię
Nadal tęsknię za Tobą
I teraz jestem ciekawa

Czy mogłabym polecieć
Prosto do nieba
Czy myślisz, że czas
Mógłby mnie ominąć
Przecież wiesz, że ja przeszłabym 
tysiąc mil
Gdybym tylko mogła
Zobaczyć Cię

Czy mogłabym polecieć
prosto do nieba
Czy myślisz, że czas 
mógłby mnie ominąć
Przecież wiesz, ze ja przeszłabym 
tysiąc mil
Gdybym tylko mogła
zobaczyć Cię
Gdybym tylko mogła 
trzymać Cię
dziś wieczorem. *

            Postanowiłam napisać jeszcze do tej piosenki nuty. Po 24 piosenka była gotowa. Nie wiem czemu, ale nie byłam śpiąca. To pewnie przez ten nadmiar emocji. Hmm. Skoro nie jestem śpiąca to może nagram dzisiaj piosenkę. Weszłam do kabiny i zaczęłam śpiewać. 
            O 3 nad ranem piosenka była gotowa. (http://www.youtube.com/watch?v=i158lz4EqvU) Wyszła świetnie. Muszę ją koło południa dać do posłuchania dziewczynom. Ciekawe co powiedzą. Mam nadzieję, że nie dowiedzą się, że to o Liam'ie. Okaże się rano. 
            Piosenka nagrała się na płytę. Schowałam ją do szafki, gdzie było wiele moich coverów oraz piosenek, które sama napisałam. Zeszłam do swojego pokoju. Zabrałam piżamę i poszłam wziąć szybki prysznic. Wykończona położyłam się do łóżka i oddałam się w objęcia Morfeusza. 

~Rano~

*Oczami Liama*

            Obudziłem się około 9. Ciekawe czy ktoś nie śpi. Meg pewnie będzie odsypiała do południa, bo słyszałem w nocy jak się obudziłem, że szła dopiero spać. Ciekawe co robiła przez ten czas. Stop. Liam nie myśl o niej. To już zamknięty rozdział. Wiem, że jeszcze wczoraj chciałem ją odzyskać, ale mam dość. Szczerze ona pewnie mnie nie chce, więc po co mam sobie utrudniać życie?

~Dwa miesiące później~

            Meg wczoraj odpadła z X-Factora, ale z tego co widzę to się tym nie przejmuje. Jak to nam powiedziała: "Chciałam tylko spróbować swoich możliwości, nie muszę wygrywać" Cieszy mnie jej podejście do tego. A jeśli chodzi o to czy jesteśmy razem. To brunetka dała nam miesiąc temu szansę. Mam nadzieję, że nie zniszczę tego. Ale znając nasze szczęście jeszcze się coś wydarzy i to nie będzie miłe. 

_______________
Nowy rozdział <3 Wybaczcie, że tyle czekaliście, ale wiecie mam dużo nauki. W dodatku prowadzę dwa inne blogi i zajęłam się ostatnio SCML (summer-changed-my-life - będę teraz używać skrótów)
Meg i Liam są nareszcie razem. Ale czy ich szczęście potrwa długo? 
W dodatku Megan odpadła z X-Factora, ale za bardzo się nie przejmuje. 
Zobaczycie co będzie dalej. Mam już pomysł co będzie się działo i mnie pewnie za to zabijecie...

NOWY ROZDZIAŁ = 3 KOMENTARZE

* Victoria Justice - A Thousand Miles

poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 24

Wreszcie wypadło, że będzie to Moments. Kocham tą piosenkę, tekst jest strasznie głęboki. Sprawdziłam czy pamiętam tekst. Umiałam go doskonale. Ciekawe czy dzisiaj chociaż pojawią się dziewczyny. Pewnie nie, bo nic im nie mówiłam.

*Oczami Kate*

Siedzieliśmy w salonie oglądając film i zajadając się popcornem. Meg nie ma od kilku godzin. Pewnie teraz jedzie na casting. Może by tak pojechać tam i ją powspierać.
K: Dobra koniec oglądania. Macie 5 minut i jedziemy.
H: Ale gdzie?
K: Musimy komuś kibicować. Wczoraj zawiodłam z dziewczynami więc dzisiaj wszyscy będziemy razem.
Li: Ale o kogo chodzi?
A: Liam serio jesteś takim idiotą. Kogo wczoraj nie było i teraz nie ma?
Li: Meg.
A: Dokładnie. Więc ruszać swoje tyłki i jedziemy.
K: Idę jeszcze po Dan i Cody'iego. Oni też pewnie chcą być przy niej.
Po 10 minutach już wszyscy siedzieliśmy w van'ie. Powiedziałam Louis'owi gdzie ma jechać i ruszyliśmy. Mam nadzieję, że Meg nie będzie zła, że zabrałam chłopaków. W ciągu 20 minut byliśmy na miejscu. Weszliśmy do budynku, a ja się dowiedziałam gdzie wszystko się odbywa. Weszliśmy do środka i zajęliśmy wolne miejsca z tyłu. Trafiliśmy idealnie, bo po chwili na scenę wyszła Megan.

*Oczami Meg*

Stałam za sceną i się strasznie denerwowałam. Osoby, które śpiewały przede mną miały wielki talent. Nie mam nawet szans w porównaniu z nimi. Nie chcę się ośmieszyć.
Wreszcie zostałam wywołana. Wyszłam niepewnie. Przedstawiłam się, odpowiedziałam na pytania jurorów. Rozglądałam się trochę po sali, aż mój wzrok padł na 9 osób z tyłu. Okazało się, że to chłopaki, Kat, Alex, Cody i Dan. Jednak przyszli. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam śpiewać. Wreszcie skończyłam i czekałam na werdykt. Ugh. Jakie to denerwujące. Jurorzy zaczęli coś tam gadać, że mam talent i takie tam. Ale wreszcie okazało się, że przeszłam! Tak! Znowu!
Po chwili zjawili się przy mnie wszyscy przyjaciele. Zaczęli gratulować i w ogóle. Wreszcie zrobiliśmy grupowego miśka jak teletubisie. Taaak ja i moje porównania. Usłyszałam jak ktoś bije brawo. Odwróciłam się i zobaczyłam Jake'a. Czy ten człowiek nie może dać sobie spokoju. W dodatku był z tą dziwką, którą ostatnio całował.
J: Brawo. Brawo. Brawo. Nie wiedziałem, że masz taki talent.
M: I nie musisz wiedzieć. A tak w ogóle to co tutaj robisz?
J: Nie mogłem przyjść zobaczyć jak moja była się ośmiesza.
M: Jak widać nie ośmieszyłam się. A ty powinieneś z tym plastikiem spadać.
J: Po prostu jesteś kochanie zazdrosna.
M: Haha. O co niby?
J: Doskonale wiem, że chciałabyś być nadal ze mną.
M: Z największym dupkiem na świecie? Nie dzięki.
J: I tak wiem swoje.
M: Przecież ty nic nie wiesz. Więc jak możesz tak mówić. Mam do Ciebie małą prośbę.
J: Tak kochanie?
M: Mógłbyś się stąd ulotnić. Niestety zatruwasz z swoją plastikową dziewczyną powietrze.
J: Skoro tego chcesz. Ale nie martw się. Jutro znowu mnie zobaczysz więc nie będziesz musiała tęsknić.
M: Mam nadzieję, że jak najpóźniej.
Jake wyszedł. Byłam strasznie wkurzona. Nie chciałam z nikim za bardzo rozmawiać. Powiedziałam o tym i się pożegnałam. Nie miałam zamiaru jechać do domu. Postanowiłam pojechać za miasto w jedno miejsce.

*Oczami Liam'a*

Kiedy razem z dziewczynami i chłopakami wszedłem do budynku nie wiedziałem po co tu jesteśmy. Kate poprowadziła nas do jakiejś sali gdzie zajęliśmy miejsca z tyłu. Dziewczyny były czymś podekscytowane. Nie miałem pojęcia o co chodzi. Ale po chwili zauważyłem, że na scenę wyszła Meg. Była trochę zdenerwowana. Cały czas rozglądała się po sali jakby kogoś szukała. Ale kiedy jej wzrok padł na nas od razu się uspokoiła.
Przedstawiła się i zaczęła śpiewać. Wow. Nie wiedziałem, że ma ona taki głos. Nigdy nie chciała śpiewać, bo twierdziła, że nie ma talentu. A teraz stoi tam na scenie i śpiewa naszą piosenkę. Pamiętam, że to była piosenka, przy której powiedziałem jej pierwszy raz co czuję, ale też kiedy leciała ona w radiu zerwałem z nią. 
Liam i Meg przed kolacją
Pamiętam dokładnie naszą pierwszą randkę. Zabrałem ją wtedy na kolację. Strasznie się denerwowałem, bo miałem właśnie wtedy powiedzieć jej co czuję. I zrobiłem to. Przez pierwsze kilka sekund nic nie mówiła. Ale później się uśmiechnęła i powiedziała, że też jej się podobam. Po tym wydarzeniu zostaliśmy parą. Byliśmy razem ponad rok, ale ja oczywiście byłem idiotą i ją zostawiłem. Teraz wiem, że muszę ją odzyskać. Nie wytrzymam dnia dłużej bez niej.
___
I jak? Wiem, że mnie zabijecie za to co mam zamiar zrobić. W najbliższym czasie będzie wszystko dobrze pomiędzy głównymi bohaterami ;3 Do następnego ;**
3 komentarze = nowy rozdział

DZIĘKUJĘ ZA PONAD 2000 WYŚWIETLEŃ <3

sobota, 19 października 2013

Rozdział 23

Wreszcie wywołali mój numer. Wyszłam na scenę, przedstawiłam się i zaczęłam śpiewać. Na początku trochę niepewnie, ale później zapomniałam gdzie jestem i zrobiłam to jak najlepiej potrafię.
Jest dostałam się! Szkoda, że nikogo nie było ze mną. Mówi się trudno.
Zeszłam ze sceny i poszłam po swoje rzeczy. Dowiedziałam się, że wszystko zaczyna się od jutra oraz, że dzisiaj było ostatnie wstępne przesłuchanie. Jednak boję się tych jutrzejszych castingów przy jurorach. Najgorzej będzie jak nie przejdę. Ale nawet bez tego mogłabym się szybko wypromować. Jednak ja wolę zapracować na to niż dostać pomoc od rodziców.
Wyszłam z budynku i skierowałam się w stronę samochodu. Odpaliłam go i już jechałam do domu. Po 40 minutach byłam na miejscu. Samochodem wjechałam do mojego garażu, zamknęłam go i poszłam do domu. Otworzyłam drzwi, zdjęłam buty i kurtkę i ruszyłam do salonu. Oczywiście wszyscy w najlepsze oglądają sobie film. Wkurzyłam się, bo ani moja siostra, ani przyjaciółki nie pamiętały wcale o mnie. Nie chciałam się na nikogo patrzeć, więc poszłam do siebie. Ale jak to ja oczywiści musiałam trzasnąć drzwiami. Zamknęłam je szybko na klucz i poszłam do drugiej części. Nie chciałam już śpiewać. Postanowiłam coś namalować. I tak właśnie zrobiłam,

*Oczami Kate*

Wróciłam z planu. Serial będzie bardzo ciekawy. Najlepsze jest to, że większość osób to są moi znajomi.
W domu przywitał mnie obiadek ugotowany przez Harry'ego. Zjadłam go dosyć szybko, ponieważ wszyscy chcieli oglądać już film. Nie wiem, czemu, ale wydawało mi się, że o czymś zapomniałam.
Kiedy tak oglądaliśmy usłyszałam, że ktoś trzaska drzwiami. Popatrzyłam czy wszyscy są. Byli, ale brakowało Meg. O kurde zapomniałam o przesłuchaniu.
H: Kto to był?
K: Alex zapomniałyśmy. Ona jest teraz wkurzona.
A: No to super. Teraz musimy się przygotować na tydzień milczenia.
Li: Ale o co chodzi.
K: O nic Liam. O nic.
A: Chodź sprawdzimy, co u niej.

Szybko razem z Al wyszłyśmy z salonu. Poszłyśmy na górę i próbowałyśmy się dostać do Meg. Ale ona oczywiście musiała zamknąć drzwi na klucz. Nie miałyśmy zamiaru tam siedzieć. Weszłyśmy do pokoju Alex i zaczęłyśmy rozmawiać.

A: Myślisz, że jest bardzo wkurzona?
K: Wkurzona?! Ona mogłaby w tej chwili kogoś zabić.
A: No tak. A jak myślisz Dan i Cody, chociaż byli z nią?
K: Po tym jak trzasnęła drzwiami mogę zgadywać, że nie. Ale zawsze możemy zadzwonić.
A: No to, na co czekasz. Dzwoń.

~Rozmowa z Dan~

K: Hej Dani.
D: Hej. Stało się coś?
K: No, bo my z Alex chcemy wiedzieć czy byłaś razem z Cody'im na przesłuchaniu Meg.
D: Całkiem o tym zapomniałam. A wy?
K: My niestety też.
D: Bardzo jest zdenerwowana?
K: Nie mamy pojęcia. Zamknęła się w pokoju i nie wychodzi.
D: Wiesz, co na razie ją zostawcie. Kiedy się uspokoi to zejdzie.
K: Dzięki za radę.
D: Proszę. A teraz muszę kończyć.
K: Pa. Tylko grzecznie tam.

~Koniec rozmowy~

A: I co?
K: Też nie byli. Ale teraz mamy dać jej uspokoić się.
A: No to chodź na dół. Zobaczymy czy jeszcze nie roznieśli salonu.
K: Okej.

*Oczami Meg*

Byłam strasznie zła, ale i smutna, że moi przyjaciele nie byli ze mną. Może gdybym powiedziała chłopakom to oni, chociaż by przyszli. Ale teraz się nie dowiem.
Wreszcie skończyłam obraz. Byłam strasznie głodna. Postanowiłam wyjść z pokoju i zrobić sobie kolację. Zeszłam na dół. Wszyscy nadal oglądali film. Ugh czy nikt nie usłyszał tego. Może i dobrze. Poszłam do kuchni i zabrałam się za robienie sobie kolacji. Nie miałam dzisiaj ochoty robić dla nikogo innego. Zrobiłam sobie tosty i herbatę. Kiedy jedzenie było gotowe postawiłam na tacce i poszłam na górę. Tam w spokoju wszystko zjadłam. Nie zamykałam teraz drzwi, bo nie chciałam. Z torby wyjęłam książki i zabrałam się za zadania. Po 30 minutach skończyłam. Włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać tt i fb. Wiele osób pisało do mnie, że mam świetny głos i takie tam. Nawet nie zauważyłam jak ktoś wszedł do pokoju.

Li: Meg możemy pogadać?
M: A mamy o czym?
Li: Tak mamy. Na początku chcę Cię przeprosić za wszystko. Zachowałem się jak dupek i to nie raz, ale ciągle. Możesz mi nie wierzyć, ale kiedy zerwaliśmy to poczułem pustkę. Jednak bałem się do Ciebie napisać i o tym powiedzieć. Później poznałem Dan jednak przy niej nie czułem tego, co przy Tobie. Byłaby, chociaż mała szansa, że mi wybaczysz?
M: Nie wiem, co mam powiedzieć. Ja czułam się podobnie. Później poznałam Jake'a oraz Cody'iego. Żadnego nie kochałam tak bardzo jak Ciebie. Jestem w stanie Ci wybaczyć, ale nie mogłabym być teraz z Tobą.
Li: Dziękuję Ci, że chociaż wybaczyłaś.
M: Proszę. Ale teraz wybacz idę spać.
Li: Dobranoc Meg.
M: Dobranoc.

Kiedy Liam wyszedł wyłączyłam laptopa i podeszłam do szafy. Zabrałam z niej piżamę i poszłam wziąć prysznic. Gotowa położyłam się do łóżka i zasnęłam.

*Oczami Liam'a*

Ona mi wybaczyła. Wybaczyła! WYBACZYŁA! Dobra muszę się ogarnąć. Wybaczyła mi, ale nie chce nic więcej niż przyjaźń. Może powinienem dać jej czas. Mam nadzieję, że kiedyś zmieni zdanie.

~RANO~

Obudziłem się z dobrym humorem. Wygrzebałem się spod kołdry i podszedłem do szafy. Wyjąłem z niej ubrania i poszedłem wziąć prysznic. Gotowy zszedłem na dół. Udałem się do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanie. Zdziwiłem się bardzo, że już wszyscy siedzieli przy stole. Przeważnie to ja wstawałem pierwszy.
Li: A wy co tak wcześnie?
A: Człowieku jest już 11.
Li: Co?!
H: Stary, co ty robiłeś w nocy, że nie spałeś?
Li: Nic. Po prostu myślałem.
Lo: A o czym?
Li: Ciebie to nie musi obchodzić.
M: Dobra. Ja skończyłam, ale muszę już wychodzić.
N: Gdzie znowu idziesz?
M: Po prostu mam sprawę do załatwienia.
Z: Okej. To do zobaczenia.
M: Pa.
Meg wyszła z kuchni, a ja zabrałem się za przygotowanie sobie śniadania. Wypadło na tosty. Zjadłem i poszedłem do salonu gdzie wszyscy oglądali film.

*Oczami Meg*

Obudziłam się w dobrym humorze. Od razu wstałam i zabrałam ciuchy z szafy. W łazience wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, włosy związałam w kłosa i nałożyłam delikatny makijaż. Zabrałam swoją torbę, do której schowałam telefon, portfel i kilka innych rzeczy. Zbiegłam do kuchni gdzie siedzieli wszyscy oprócz Liam'a. Dziwne. Przecież to on zawsze wstawał pierwszy. Jak zauważyłam Harry przygotowywał śniadanie. Wreszcie każdy dostał talerz z jajecznicą i zajął się jedzeniem. Wtedy do kuchni wszedł Liam. Jak widać był zdziwiony naszym widokiem.
Li: A wy, co tak wcześnie?
A: Człowieku jest już 11.
Li: Co?!
H: Stary, co ty robiłeś w nocy, że nie spałeś?
Li: Nic. Po prostu myślałem.
Lo: A o czym?
Li: Ciebie to nie musi obchodzić. 
M: Dobra. Ja skończyłam, ale muszę już wychodzić.
N: Gdzie znowu idziesz?
M: Po prostu mam sprawę do załatwienia.
Z: Okej. To do zobaczenia.
M: Pa.

Wyszłam z kuchni. Zabrałam moją torbę z szafki w korytarzu. Ubrałam swoje buty i wyszłam. Przed bramą czekał Jake. A ten dupek, czego znowu chce.

J: Proszę, proszę panna Smith.
M: Czego chcesz?
J: Pogadać.
M: Czy ty się słyszysz?! Wczoraj chciałeś ze mną iść, a jak się nie zgodziłam to się całowałeś z jakąś szmatą.
J: Nie gadaj tak o mojej dziewczynie.
M: Ahaha. Myślisz, że przestanę. Proszę Cię. Chyba powinieneś mnie już trochę znać. A teraz odpierdol się, bo nie mam czasu.
J: Wiem o X-Factorze.
M: No i?
J: Albo wrócisz do mnie albo powiem twoim znajomym.
M: To sobie gadaj. I tak mam im zamiar powiedzieć. A teraz idź stąd.
J: Pożałujesz.
M: Tak, tak. Już się boję - przewróciłam oczami i poszłam do garażu.
Zauważyłam jak Jake idzie do domu. Nie mogę tego człowieka. Wyjechałam samochodem z garażu i ruszyłam w stronę budynku, gdzie wczoraj było przesłuchanie. Po 30 minutowej jeździe byłam na miejscu. Zaparkowałam samochód i zabrałam swoją torbę. Zamknęłam samochód i ruszyłam w stronę drzwi. W recepcji dowiedziałam się gdzie mam się udać. Weszłam do sali. Znajdowała się tam scena. No tak. Dzisiaj występ przed jurorami. Tylko co ja zaśpiewam. Fuck. 
______
Nowy rozdział ;DD Kocham was <3 Pod poprzednim rozdziałem były 3 komentarze *_* Następny może pojawi się po południu, ale muszą pojawić się 2 komentarze pod tym ;p

czwartek, 17 października 2013

Rozdział 22

*Oczami Meg*

Chyba dobrze postąpiłam. C'nie? Nie chciałam go przy sobie trzymać skoro jest dla mnie jak brat. Ehhh nigdy nie ogarnę miłości.
A: Meg wszystko w porządku?
M: Tak. W jak najlepszym.
K: Nie jesteś zazdrosna, że Cody rozmawia z Dan?
M: O przyjaciela mam być zazdrosna.
A: Jak to o przyjaciela?!
M: Normalnie siostrzyczko. Zrozumieliśmy, że ja kocham Go, ale jak brata, a on mnie jak siostrę.
K: Czyli jesteście przyjaciółmi?
M: Tak. A teraz idziemy na odprawę!
Po piętnastu minutach wszyscy siedzieliśmy w samolocie. Siedzenia były podwójne: Kate i Niall, Cody i Dan (ciekawe czy są już razem ^^), Harry i Lou, Zayn i Liam, moja siostra i ja. Pół lotu przegadałam z moją siostrą, ale ona postanowiła się zdrzemnąć. Ja natomiast podłączyłam słuchawki do telefonu i przypominałam sobie słowa piosenki. Kiedy mieliśmy lądować byłam pewna, że umiem. Obudziłam Alex, która prychnęła niezadowolona, a ja cicho zachichotałam. Wreszcie wyszliśmy z samolotu i udaliśmy się po walizki. Po 30 minutach byliśmy w domu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Od razu pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Postanowiłam iść trochę pośpiewać. Zamknęłam drzwi na klucz, zabrałam swój telefon i udałam się do mojego drugiego pokoju. Zaczęłam śpiewać piosenkę na jutro. Kiedy była już per-fect. Poszłam wziąć prysznic i spać.

*Oczami Louis'a*

Nigdy nie ogarnę Meg. Najpierw jest z Jake'iem, potem z nim zrywa. Teraz była z Cody'im, ale zerwali, bo zrozumieli, że są dla siebie jak rodzeństwo. Ciekawe, kto będzie następny. W dodatku ta czwórka przyjaciół. Nie wiem, czemu, ale nie daje mi to spokoju. Z chłopakami, Alex, Meg i Kate postanowiliśmy, że się tutaj wprowadzimy. Było wiele wolnych pokoi, więc każdy miał własny. Okazało się, że w sąsiednim domu mieszka Cody i do niego wprowadza się Dan. Chyba są razem.
Cieszę się, że znowu jestem w Londynie. Jutro mam się zobaczyć z El. Strasznie się stęskniłem.

~Rano~

*Oczami Meg*

Ubranie Meg
O 6 obudził mnie budzik. Pewnie dziwicie się, co tak wcześnie, ale dzisiaj postanowiłam iść do szkoły. Muszę załatwić wszystko z ocenami. W dodatku o 14 mam przesłuchanie do X-Factora. Dziewczyny i Ed postanowili pomóc mi z chłopakami. Każdy miał kogoś odciągnąć od Internetu i wszystkiego. Perrie miała Zayn'a, Kate - Niall'a, Dan - Cody'iego, El - Louis'a, a Ed razem z Alex Harry'ego i Liam'a. No to zaczynamy dzień.
Wstałam z łóżka i zabrałam ciuchy i bieliznę. Weszłam do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic. Jak zwykle wtarłam balsam, ubrałam ciuchy, wysuszyłam włosy, które zostawiłam rozpuszczone i pomalowałam się delikatnie. Kiedy wyszłam z łazienki spakowałam książki do torby i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie szybkie śniadanie, napisałam karteczkę, że wyszłam do szkoły i wrócę dopiero wieczorem. Ubrałam buty i wyszłam. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przed bramą zobaczyłam Jake'a?!
M: Czego chcesz?
Samochód Meg
J: Nic nie chcę. Nie mogę nawet jak zwykle z Tobą iść do szkoły?
M: No jakoś nie. A teraz wybacz, bo jednak pojadę samochodem.
J: Zobaczymy w szkole jak będziesz rozmawiać.
Poszłam do garażu skąd wyjechałam samochodem. Kiedy mijałam kolejne domy widziałam Jake'a jak całuje się z jakąś dziwką. Co za dupek. A chciał ze mną iść do szkoły. Po 15 minutach byłam już na placu szkolnym. Zaparkowałam samochód, zabrałam torbę i ruszyłam w stronę szkoły. Wcześniej jeszcze zamknęłam drzwi na klucz, który po chwili znajdował się w mojej kieszeni. W szkole skierowałam się najpierw do mojej szafki gdzie zostawiłam niepotrzebne książki i poszłam do mojego wujka.
M: Cześć wujku.
R: Meg jak dawno Cię tu nie było.
M: Wybacz, ale nie było mnie w Londynie.
R: Wiem o tym. Twoja mama do mnie dzwoniła, bo ty jak zwykle zapomniałaś mi powiedzieć.
M: Po prostu w przypływie emocji to zrobiłam.
R: Wiem, za dobrze Cię znam. A teraz idź na lekcje. Po 6 godzinie zostaniesz zwolniona na przesłuchanie.
M: Dziękuję. Pa.
I wyszłam. Od razu poszłam pod salę gdzie miałam mieć pierwszą lekcję - matematykę. Nie chwaląc się uczę się całkiem nieźle. Po 5 minutach przyszła już nauczycielka. I na dzień dobry zrobiła nam kartkówkę.

*Oczami Alex*

Kiedy byłam już gotowa zeszłam do kuchni. Nie było tutaj nikogo. Na stole leżała jakaś karteczka, ale domyśliłam się, że to od Meg. No tak dzisiaj ma przesłuchanie. Nie chciałam nikogo budzić, więc zrobiłam sobie śniadanie, które szybko zjadłam. Postanowiłam jeszcze trochę poleżeć przed telewizorem. Włączyłam Go i zaczęłam oglądać jakieś bajki. W dodatku Polskie. Leciało W.I.T.C.H pamiętam jak kiedyś się jarałam tą bajką. Tak samo Winx, Odlotowe Agentki i wiele innych. Nawet nie zorientowałam się, kiedy wszyscy siedzieli w salonie. Taak i każdy patrzył raz na mnie, raz na telewizor z miną WTF. Nie moja wina, że nie znają Polskiego.
Lo: Dobra mam pytanie. Co oni w tym mówią.
A: Nie chce mi się tłumaczyć. I nie przerywaj mi nigdy więcej oglądanie moich bajek z dzieciństwa.
Z: Jak można się na takim czymś wychować.
A: Wiesz, co nie odzywaj się. To lubiłam oglądać, ale wychowałam się na innych bajkach m.in. Smerfy, Gumisie, Tabaluga i wiele innych. W dodatku powiedzcie jeszcze raz jak można takie bajki oglądać to nie wyjdziecie z Tego domu żywi.
H: I co Ciebie mamy się bać.
A: Nie... Kogoś innego.
Li: Debile chodzi o Meg. I to ja jestem głupi.
K: No może trochę jesteś.
Li: Odszczekaj to.
K: Nie - i od razu rozpoczęła się gonitwa po domu. Co za dzieci.
A: Ogarnijcie się.
Z: A Meg gdzie jest?
K: Pewnie wyszła do szkoły. Od razu mówię, że wróci wieczorem.
Lo: Znowu coś załatwia.
A: Tym razem spełnia marzenie.
Li: Jakie?
K: Dowiecie się za niedługo. A teraz wybaczcie, ale ja wychodzę.
N: Gdzie idziesz?
K: Mam dzisiaj pierwszą próbę do serialu. Więc do zobaczenia.
N: Pa!
Z, H, Lo, Li, A: Cześć.

I Kate poszła. Brawo zostałam z piątką debili. Może zadzwonię po Dan, żeby przyszła, bo nie chcę siedzieć z tymi idiotami. 

*Oczami Meg*

Lekcje minęły mi strasznie szybko. Jak dobrze, że nie widziałam od rana Jake'a.  Usprawiedliwiłam wszystkich u mojego wujka, dlaczego nie ma. Nie moja wina, że nie chcę, żeby ktokolwiek się dowiedział, co planuję. Wyszłam z szkoły i wsiadłam do samochodu. Odpaliłam go i zaczęłam jechać w stronę budynku, w którym miał być wstępny casting. Po 20 minutach byłam na miejscu. Ciekawe czy Alex, Dan, Kate i Cody przyjadą. Obiecali mi kibicować, ale może im coś wypadło. Dobra najważniejsze teraz wyjść i zaśpiewać jak najlepiej. Poszłam do miejsca gdzie miałam dostać mój numer. Dostałam. Serio "61898" Miałam jeszcze chwilę czasu na przypomnienie piosenki.
_____
Okej i jest nowy rozdział. Mógłby być wcześniej, ale mi się nie chciało dodawać ;p 
Nowy rozdział = 2 komentarze